Jak dobić świeżo upieczoną matkę – poradnik dla najbliższych

Oto ona – świeżo upieczona matka. Trochę jeszcze obolała, dosyć zmęczona, nieco słabsza. Na ogół szczęśliwa, ale szargają nią różnorodne emocje. Sprawdź, jak w prosty sposób możesz ją dobić w pierwszych tygodniach po porodzie, mimo twoich dobrych intencji i chęci udzielenia wsparcia.

Dzwoń ile wlezie

Przez ostatnie tygodnie dzwoniłeś(-aś) co najmniej raz dziennie z pytaniem, czy już urodziła? Prawidłowo! Teraz, gdy dziecko jest już na świecie, nie możesz temu zaprzestać. W końcu matka leży w szpitalu, nic nie musi robić, ma chyba wystarczająco dużo czasu, by odebrać telefon i szczegółowo opowiedzieć o porodzie, prawda? Nie odbiera? Ale jak to? Karmi, odsypia, z dzieckiem się zapoznaje? Bez przesady, ile można? Dzwoń do skutku!

Wpadnij z wizytą

Jeżeli dzwonienie nie przynosi efektów, zawsze możesz wpaść z wizytą na oddział. Rewelacyjny pomysł! Na pewno się ucieszy z widoku dalszych bądź bliższych krewnych czy znajomych otaczających jej szpitalne łóżko. Nie ma co zwlekać z wizytą, aż wyjdzie ze szpitala. Przecież nie możesz się doczekać, aż poznasz maleństwo!

Wpadnij z niezapowiedzianą wizytą

Mama i maleństwo w końcu są w domu? Trzeba ich jak najprędzej odwiedzić! Najlepiej już, teraz, nie ma co zwlekać. Jeszcze dziecko podrośnie, a ty musisz jak najszybciej wydać werdykt, do kogo jest bardziej podobne. Jak już wpadniesz w odwiedziny, nie zapomnij jeszcze później przypominać o sobie raz na jakiś czas. Choćby taką niezapowiedzianą wizytą. Pod sam wieczór na przykład – taka niespodzianka! Może się załapiesz na kąpiel maluszka?Zawsze możesz też przyjść wcześniej i się troszeczkę zasiedzieć. Przecież jeszcze do niedawna mogliście gadać przez bite trzy, cztery godziny. Niby czemu teraz miałoby być inaczej?

Rozgość się

Jak już tak wpadniesz z wizytą, nie zapomnij dać do zrozumienia, że nic nie zastąpi domowego ciasta. Rzuć okiem też na przybytek i określ w skali od 1 do 10 stopień zapuszczenia mieszkania. Przecież takie maleństwo śpi całymi dniami, matka powinna trochę ogarnąć to i owo, inaczej trzeba przyznać wprost – nie radzi sobie. Zawsze możesz też wpaść w porze obiadowej i wyrazić swój stosunek wobec braku obiadu bądź jedzenia zamawianego na wynos. W wersji ekstremalnej możesz przyjechać na kilka dni, najlepiej z całą rodziną. Mieszkasz przecież tak daleko i w końcu jest okazja, by się spotkać. Przemyśl to koniecznie.

Edukuj

Nic tak nie wesprze młodej mamy, jak garść porad na temat pielęgnacji (najlepszy jest krem marki X. Nie kupuj tych pieluch! Daj, ja przewinę, źle to robisz!), wychowania (nie noś! Nie przyzwyczajaj! Nie daj sobą manipulować!) czy – przede wszystkim – karmienia (na pewno się nie najada! Masz pokarm? Znowu głodny! Może twój pokarm nie wystarcza? Nie możesz tego jeść!!!). Nie zapominaj, że w naszym kraju każdy jest ekspertem od karmienia – od mamy i babci, po bezdzietną kuzynkę i wujka Staszka, którego żona karmiła pierworodnego 30 lat temu. Nic tak nie wpływa na poczucie pewności siebie u młodej mamy, jak solidna dawka dobrych rad oraz (zasłużonej) krytyki.

Uświadom

Nie bój się powiedzieć wprost, co robi źle. Tak się przecież nie nosi/karmi/przewija/ubiera. Lepiej pokaż, jak to się robi prawidłowo, tj. wg twojej wiedzy i doświadczenia nabytego w latach 80. (bądź jeszcze wcześniej albo trochę później). Dziecko płacze? Kolkę ma? No na pewno czegoś się przecież nieświadoma najadła i teraz maleństwo cierpi. Uświadom czem prędzej, by uniknąć powtórnych sytuacji. A gdy widzisz jakąś nieprawidłowość, nie wahaj się wyrwać dziecka z matczynych rąk i przejąć nad wszystkim kontrolę.

Nie pytaj

W końcu jest! Długo wyczekiwane maleństwo pojawiło się na świecie. Skup więc na nim całą swoją uwagę. Zapomnij o jego matce, ojcu i całym świecie. Nie pytaj o nic, nie zwracaj na matkę uwagi, a już tym bardziej nie zadawaj pytania, czy czegoś czasem nie potrzebuje. Jeszcze bezczelnie odpowie, że nie pogniewałaby się, gdyby ktoś wpadł do niej z ciepłym obiadem, czy pomógł coś ogarnąć. Przecież to tylko grzecznościowe pytanie. Odpowiedź powinna być równie grzecznościowa i brzmieć konkretnie: „Nie, dziękuję”. Lepiej jednak oszczędzić sobie kłopotu i w ogóle nie pytać. Po co ryzykować?

Dziw się

No ja nie wiem, urodziła dziecko, a nie tryska radością. Co to za matka? Jeżeli świeżo upieczona mama nie wygląda na szczęśliwą, nie zapomnij dziwić się i odpowiednio tego komentować. Wszak baby blues czy depresja poporodowa to tylko medialne hasła, a dane na ten temat to z kosmosu wzięte. Dziecko zdrowe, męża ma dobrego, po co narzekać i się użalać? Nie zapomnij jej przypomnieć, że inni mają gorzej.

Zostaw ją

Oho, w końcu coś dla ciebie mężu, partnerze, ojcu dziecka. Zaszyj się w robocie po 12 godzin, wyjedź w delegację, nie bierz urlopu ojcowskiego i, broń Boże, nie wstawaj czasem w nocy do dziecka – przecież musisz się wyspać, bo ZARABIASZ PIENIĄDZE NA UTRZYMANIE RODZINY. Nie zapomnij jej o tym przypomnieć, gdy zacznie się skarżyć, że jest wykończona. Zakupy, obiad? Przecież siedzi w domu, ogarnie sama. W razie jakichś problemów, np. z karmieniem, nie zapomnij sypnąć jakąś złotą radą i przypomnieć, co na ten temat mówiła mamusia. Wskazane jest także, abyś nie krył oburzenia, gdy po powrocie z pracy nie dostaniesz obiadu bądź, co gorsza, do jedzenia będzie to samo co wczoraj. Od czasu do czasu możesz wspomnieć, że chyba już powinna wrócić do formy.

Jeżeli przyszło ci na myśl, aby skorzystać z którejś z powyższych podpowiedzi, jak najszybciej pohamuj swoje zapędy i zrezygnuj z tego pomysłu. Najlepsze, co możesz dać świeżo upieczonej mamie (a także młodemu ojcu i ich dziecku), to święty spokój. Nie komentuj, nie oceniaj, nie narzucaj się z radami, jeżeli nikt o nie nie prosi. Ewentualnie zapytaj jednak, czego potrzebują, w czym możesz pomóc, wesprzyj dobrym słowem i/lub ciepłym obiadem ;). I nawet jeśli przebierasz nogami i nie możesz się doczekać, aż poznasz maleństwo, daj im czas i poczekaj na ich sygnał. Jak już się sobą nacieszą, na pewno się odezwą. Czasem trwa to dzień, czasem tydzień, a czasami miesiąc. Cierpliwości :).

4 thoughts on “Jak dobić świeżo upieczoną matkę – poradnik dla najbliższych

  1. Z tym powrotem do formy to przesadziłaś. Nie widziałaś Lewandowskiej po tygodniu od ciąży 😛

  2. Odwiedziny na oddziale to dla mnie jakaś pomyłka. Tata dziecka- zrozumiałe ,ale reszta rodziny? Po co ? Co czują inne kobiety? Które leżą z obolałym kroczem i czasem z wyciekami z piersi. To nie knajpa na rodzinne spotkania!

    1. Jestem podobnego zdania. Można ewentualnie nie podawać nikomu numeru sali… Personel szpitala nie może udzielać takich informacji 😉 Jest to jakieś rozwiązanie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *