rzeczy, o których przekonałam się dopiero, gdy zostałam mamą

Dla osoby, która nie ma (jeszcze lub w ogóle) dziecka, hasła typu: „Jak będziesz miała syna/córkę, zrozumiesz” albo „Dziecko zmienia życie o 180 stopni, zobaczysz” albo „Pogadamy, jak będziesz miała swoje” są niezwykle irytujące. Wiem, bo mnie samą strasznie wkurzały, zanim zaszłam w ciążę i urodziłam syna. Ale serio, coś w tym jest, że na pewne rzeczy naprawdę pada zupełnie inne światło w momencie, gdy stajemy się rodzicami. To, co kiedyś było dla nas nie do przyjęcia, może wraz z narodzinami potomka okazać się czymś zupełnie akceptowalnym. I odwrotnie. Co dokładnie? Oto 7 rzeczy, o których ja przekonałam się dopiero, gdy urodziłam dziecko.

Sen jest dla słabych

Kojarzycie ten scenariusz: jesteście na imprezie do 3–4 w nocy, przychodzicie do domu, śpicie do oporu, ale i tak jesteście megazmęczeni i po jednej zarwanej nocy dochodzicie do siebie przez kolejne dwie doby? Albo siedzicie do nocy nad jakimś projektem, potem wstajecie o 6 do pracy, ale żeby zacząć normalnie funkcjonować musicie wypić 4 kawy, a wieczorem padacie na twarz i kładziecie się o 20, żeby odpocząć? To powiem Wam, że też tak miałam. Dopóki nie pojawił się Kuba Nieospałek. Teraz, pomimo tego, że przez ponad rok nie przespałam nawet jednej nocy, a ostatnio śpię po 4 godziny na dobę, doszłam do wniosku, że naprawdę do wszystkiego można się przyzwyczaić i z tego powodu nie marudzić. Daleka jestem od chwalenia nocnych pobudek mojego syna czy też zachęcania Was do skracania snu, bo wciąż (zwłaszcza około 2 w nocy) uważam to za karygodne. Ale po prostu, przywykłam do tego, że sen to dobro ekskluzywne, na które mnie zwyczajnie nie stać, odkąd mam dziecko. I już.

Plany swoje, rzeczywistość swoje

„Moje dziecko nie będzie jadło niezdrowych rzeczy”, „Moje dziecko nie dotknie iphona przez pierwsze dwa lata życia”, „Moje dziecko nie będzie oglądało bajek” , „Moje dziecko…” itd. Ok, część rzeczy udało mi się zrealizować. Ale przyznaję bez bicia, że po kilku dniach ząbkowania uznałam, że youtube włączony na czas zmywania wcale nie pierze mózgu mojego dziecka i nie powoduje u niego tików nerwowych. A paluszki juniorki jedzone raz na jakiś czas, dzięki czemu mogę spokojnie ugotować obiad lub zrobić zakupy, prawdopodobnie nie spowodują olbrzymich ubytków w rosnących zębach mojego dziecka ani nie zmienią jego nawyków żywieniowych na śmieciowe. A o ile ja jestem zdrowsza!

Chodź synu na huśtawkę

Odkąd jestem mamą, potrafię dużo szybciej niż zwykle (choć i tak byłam na poziomie HARD, co mogą potwierdzić rodzina, znajomi i współpracownicy) rozpłakać się na widok grzecznie bawiącego się Kuby (jak czegoś nowego się nauczy to już w ogóle potok łez) i jednocześnie wkurzyć się tak, z powodu kolejnej nieprzespanej nocy albo po raz pierdylionowy wyłączonej przez dziecko pralki, że talerze lecą. Ja, człowiek opanowany, grzeczny, nieprzeklinający do tej pory, odkąd mam dziecko huśtam się pomiędzy skrajnie różnymi emocjami. Z radości, wzruszenia, zmęczenia, ale i strachu czy irytacji. Jeśli zatem ktoś Ci kiedyś powie, że dziecko uspokaja i wycisza, wiedz, że kłamie.

Matka Polka istnieje

Tak, tak. Wiem, że to oklepane i niemodne, ale chociaż wiele dziewczyn mocno się tego wypiera, wraz z urodzeniem dziecka i we mnie urodził się syndrom Matki Polki. Kto woli, może być też Superwoman, brzmi zdecydowanie bardziej hipstersko. Spałam 4 godziny, ale i tak zrobiłam obiad, wyszłam z dzieckiem na spacer, zrobiłam małe zakupy, pranie. A i jeszcze postanowiłam poukładać w szafie (w której wcześniej układał Kuba) i uszyć czapkę, a wieczorem zamiast się położyć, zrobiłam kilka zleceń. Kiedy słyszę, że ktoś mówi, jaki jest zmęczony i potrzebuje urlopu, ja śmieję się, że już dawno wyparłam tego typu potrzeby ze swojej świadomości. Po prostu nie zastanawiam się, czy mam siłę coś robić, tylko to robię. Na razie działa.

Przeceny w Zarze nigdy nie będą takie same

Kiedy zostałam mamą, zostałam też łowcą promocji. Ha, prawdziwym hunterem! I choć może to w uszach nie-matki brzmieć żałośnie/smutno/śmiesznie, przyznaję, bardziej jaram się przecenami w Zarze na dziale dziecięcym niż kobiecym. To samo z ekologicznymi kosmetykami i materiałami do szycia (zrozumieją tylko mamy szyjące). Przygotuj się na to, że dziecko wypierze twój konsumencki mózg.

Przyjaźń z bałaganem

Wraz z rozpoczęciem przemieszczania się mojego dziecka po mieszkaniu, zmieniło się także moje podejście do porządku – co prawda nigdy nie byłam pedantką, ale to, co teraz dzieje się na mojej podłodze, choć przed chwilą była myta, jest nie do ogarnięcia moim umysłem. Ciasteczko, żurawina, banan, parówka, woda – nasza podłoga jest tym, co je Kuba. Jedynym wyjściem było oswojenie się z rosnącym jak drożdże bałaganem i podejmowanie regularnych, ale nie histerycznych prób jego okiełznania.

Baterie na wagę złota

Nie mając jeszcze dziecka baterie były mi potrzebne do pilota i radia. I to chyba wszystko. Czyli jedne baterie na pół roku. Odkąd mam w domu dziecko, nagle odkryłam olbrzymie zapotrzebowanie na cienkie i grube paluszki. Może zabrzmi to komicznie, ale to jedna z tych rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania z maluchem. Gdyby ktoś mnie spytał ponad rok temu, z czego cieszyłabym się najbardziej, na pewno (obok pampersów) wskazałabym na megapaczkę baterii paluszków. Zapytacie, do czego właściwie ich potrzebuję? Po pierwsze – szumiś. Chodzi u nas całe noce. Baterie wystarczają na 2,5–3 tyg. (polecam tesco value, najtrwalsze wbrew pozorom). Kiedy baterie się wyczerpią, muszę puszczać szum z telefonu, czego bardzo nie lubię. Po drugie –elektroniczny termometr do ciała (intensywnie eksploatowany w czasie infekcji i zębów). Po trzecie – samochód, mikrofon, zabawka interaktywna, grający żółwik, latarka, czyli wszystko to, co lubi grać i świecić, a co Kuba włącza, żeby sobie potańczyć.

A na koniec zagadka!

Jaka jest najlepsza zabawka dla dziecka?

……………………………………

……………………………………

……………………………………

Ta, którą da się wyłączyć!

1 thought on “7 rzeczy, o których przekonałam się dopiero, gdy urodziłam dziecko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *