Wyprawka dla noworodka – co konieczne, co zbędne + lista do pobrania

Na ogół pochłania mnóstwo czasu, pieniędzy i daje sporo frajdy. Co takiego? Kompletowanie wyprawki! Choć rynek produktów dla niemowląt jest przepełniony, a każdy producent zapewnia, że bez jego sprzętu nie da się żyć, sprawdziłyśmy, co faktycznie się przydaje, a co można sobie śmiało odpuścić.

Dziecko bez kosztów? Brzmi niedorzecznie. Wiadomo, pojawienie się na świecie nowego członka rodziny zawsze wiąże się z wydatkiem. To, jak wysokim, zależy już tylko od nas. Kupowanie rzeczy dla dziecka sprawia mnóstwo frajdy i łatwo jest finansowo popłynąć. Równocześnie można też sporo zaoszczędzić i np. odpuścić sobie niektóre rzeczy albo wybrać używane. Giorgia Cozza, autorka książki „Dziecko bez kosztów” twierdzi, że im mniej kupimy, tym lepiej. Jeżeli spojrzymy na podstawowe potrzeby noworodka czy niemowlęcia, wychodzi na to, że właściwie niewiele mu potrzeba (w zasadzie bliskość mamy, okrycie przed zimnem, pożywienie). Zdaniem autorki większość elementów wyprawki zaspokaja potrzeby rodziców, nie dzieci. Jak jednak odnaleźć się w tym temacie, by ominąć skrajności?

Co przydatne, co zbędne?

Ja za kompletowanie wyprawki wzięłam się dość późno. Sprawiała mi ona sporo radości, ale też momentami frustrowała. Wybór niektórych rzeczy był tak ogromny, że trudno było się zdecydować, zwłaszcza gdy chodziło o te, w których przypadku bezpieczeństwo gra istotną rolę (jak np. fotelik samochodowy czy materac do łóżeczka). Aby ułatwić sobie szykowanie wyprawki, sporządziłam listę, na której zawarłam tylko to, co według mnie było niezbędne. Omówię ją poniżej, a na samym dole można ją sobie pobrać i wydrukować. Jest subiektywna, możesz się nią sugerować, ale możliwe, że całkowicie nie będzie odpowiadać twoim potrzebom. Na pewno coś z niej wykreślisz albo coś do niej dodasz. Sprawdź sama i daj znać, na ile się przydała ;).

No dobra, lecimy z tematem.

Dla dziecka

Pielęgnacja:

  • pieluchy jednorazowe (chyba że wolisz wielorazowe),
  • pieluchy tetrowe (10 szt. – może być mniej, ale one naprawdę przydają się do wszystkiego :P),
  • chusteczki nawilżane,
  • duże płatki kosmetyczne do mycia pupy + miseczka na wodę (jeżeli nie zamierzasz cały czas korzystać z chusteczek),
  • podkłady do przewijania,
  • krem do pielęgnacji pupy,
  • krem na odparzenia,
  • płyn do kąpieli,
  • miękka szczotka do włosów,
  • ręczniki do kąpieli (np. z kapturkiem, 2 szt.),
  • nożyczki z zaokrąglonymi końcówkami,
  • termometr,
  • aspirator do nosa,
  • sól fizjologiczna,
  • mąka ziemniaczana,
  • proszek do prania dziecięcych ubranek,
  • smoczek.

Ograniczyłam do minimum kupowanie wszelkich kosmetyków dla niemowląt. W zasadzie kupiłam tylko krem do pielęgnacji pupy i płyn do kąpieli, ale na dobrą sprawę można takie maleństwo kąpać po prostu w samej wodzie. U nas na początku często przy kąpieli szła w ruch mąka ziemniaczana, która przydaje się też na odparzenia. Czasami dodaje do wody swój olejek migdałowy. Chusteczki nawilżane przydały się zwłaszcza w szpitalu. Sporadycznie korzystamy z nich w domu, ale najczęściej poza nim (warto zwrócić uwagę na ich skład). Wyszłam z założenia, że podczas przewijania zdrowiej będzie używać po prostu dużych płatków kosmetycznych moczonych w samej wodzie. Odpuściłam sobie kupowanie termometru do kąpieli. Nie kupiłam też smoczka, bo pięknie założyłam, że spróbujemy przeżyć bez niego. Jakoś też o nim specjalnie nie pamiętałam do czasu, gdy nagle w trzecim tygodniu po porodzie okazał się niezbędny ;). Skorzystałam ze smoczka dorzuconego do materiałów rozdawanych na szkole rodzenia. Akurat widziała go nasza neurologopedka i oceniła, że jest w porządku (istotne dla niej było, by smoczek nie był ścięty po jednej stronie).

 

Ubranka:

  • body (z długim rękawem, krótkim),
  • pajacyki,
  • spodenki, półśpiochy,
  • skarpetki,
  • czapeczka bawełniana,
  • kaftaniki.

Jesień, zima:

  • grubsza czapeczka, szalik, rękawiczki,
  • sweterki,
  • rajtuzy,
  • kombinezon.

W kwestii ubranek wiele zależy od pory roku, w której narodzi się dziecię. U mnie głowę zaprzątała bardziej ilość tych ubranek i potrzebny rozmiar. Choć wszyscy doradzali, aby nie przesadzać z liczbą zakupionych rzeczy w rozmiarze 56, w rzeczywistości mojemu dziecku posłużyły one dosyć długo. Kupiłam trochę ubrań w rozmiarze 56 i trochę 62, najczęściej po 3–4 sztuki danej rzeczy. Sporo też dostałam jeszcze przed porodem i wiele pojawiło się wraz z gośćmi. Odpuściłam sobie kupowanie tzw. rękawiczek niedrapek. Położna wyjaśniła nam, że to bardziej szkodzi maluchowi, bo uniemożliwia ma ssanie piąstek. Dla takiego brzdąca ssanie pełni ważną funkcję uspokajającą, regulującą emocje i poznawczą. Można odpuścić też sobie kupowanie wszelkich bucików. Zdaniem fizjoterapeutów najlepiej zacząć rozglądać się za butami, gdy dziecko stawia już pierwsze kroki.

 

Dodatkowo:

  • przewijak + organizer na pieluszki,
  • wanienka + stelaż (ew. wiaderko do kąpieli),
  • łóżeczko/kołyska,
  • prześcieradło,
  • materac do łóżeczka,
  • wózek + ew. śpiworek (na zimę) + torba do wózka (jeżeli nie ma jej w zestawie z wózkiem),
  • fotelik samochodowy,
  • chusta do noszenia,
  • rożek,
  • kocyk,
  • otulacz,
  • komoda na ubranka.

Zgodnie z zaleceniami Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej powinno się zrezygnować z poduszek, pościeli, ochraniaczy do łóżeczka i wszelkich innych pierdółek, które można do niego włożyć. Wszystkie te rzeczy zwiększają ryzyko SIDS. Z kolei baldachim ponoć świetnie zbiera kurz ;). W zasadzie jeżeli chodzi o sen dziecka to przydaje się tylko łóżeczko i porządny, dosyć twardy materac, chyba że wolicie spać razem, wtedy te rzeczy odpadają ;). Dla mnie właściwie najistotniejsze w wyprawce były dwa elementy: dobry materac i bezpieczny fotelik. W kwestii fotelika warto dotrzeć do rzetelnych informacji i wybrać się do profesjonalnego sklepu. Ja od razu wiedziałam, że nie będę korzystać z fotelika sprzedawanego wraz z wózkiem i że będzie to jedna z najdroższych pozycji na naszej liście. Zdecydowaliśmy się wybrać do specjalistycznego sklepu, aby na miejscu przymierzyć i dobrać fotelik do naszego auta oraz wybrać taki, który najlepiej będzie chronił nasze dziecię. To wymaga nieco więcej zachodu, niż kliknięcie „kupuję” na dowolnej stronie, ale warto. Kocyk wybrałam jeden, reszta pojawiła się wraz z gośćmi ;). Podobnie było z zabawkami, gdyż jako wyrodna matka nie kupiłam ani jednej (swoją drogą, noworodek za bardzo ich nie potrzebuje, zwłaszcza tych kolorowych, grających, piszczących, świecących itp.). Do listy warto dorzucić szumisia. My dostaliśmy go w prezencie i nie wyobrażamy sobie bez niego życia (ale można go zastąpić, np. w ten sposób). Jeżeli dziecko rodzi się latem, to dosyć fajną rzeczą są otulacze (np. bambusowe, muślinowe) – cienkie, delikatne i wielofunkcyjne. Zresztą przydadzą się o każdej porze roku, jeżeli macie zamiar spowijać swoje niemowlę. Moją małą wyprawkową fanaberią było gniazdko niemowlęce, tzw. kokon. Jest zbędne, ale nam posłużyło, zwłaszcza na samym początku. Głównie kładliśmy w nim dziecko na kanapie. Zdarza się, że Olek śpi w nim, gdy nocujemy gdzieś poza domem. Wiedziałam też, że będę chciała nosić dziecko w chuście, dlatego znalazłam dla niej miejsce na swojej liście. Nie żałuję i polecam ;).

Dla mamy

Na czas połogu (i nie tylko):

  • koszula do porodu (najlepiej rozpinana albo z dużym dekoltem, by łatwiej było kangurować malucha),
  • koszule do karmienia,
  • majtki siateczkowe i/lub jednorazowe,
  • podkłady poporodowe,
  • podkłady higieniczne na łóżko,
  • Octenisept (do dezynfekcji rany, można nim też psikać kikut pępowinowy),
  • Tantum Rosa (do gojenia krocza po pęknięciu lub nacięciu). 

 

Karmienie:

  • wkładki laktacyjne,
  • krem na brodawki (np. z lanoliną),
  • biustonosze do karmienia,
  • poduszka do karmienia,
  • laktator,
  • butelka + sterylizator do butelek + podgrzewacz + szczotka do czyszczenia butelek.

Od początku wiedziałam, że chcę karmić piersią, więc nie zaopatrywałam się w butelki. Miałam jedną, dorzuconą jako gratis do materiałów ze szkoły rodzenia. Trochę mnie to oburzyło, że na wykładzie o karmieniu piersią rozdaje się takie prezenty, ale jak się później okazało, ta butelka się przydaje. Służy w sytuacjach, gdy wychodzę sama z domu i zostawiam odciągnięty pokarm. Na spotkaniu z położną usłyszałam, że można sobie odpuścić laktator. Zamówiłam go w sumie dopiero po porodzie. Gdyby nie to, że regularnie wychodzę z domu bez dziecka, nie byłby potrzebny. Z powyższej listy nie kupiłam maści z lanoliną i szybko tego pożałowałam. Naprawiłam ten błąd błyskawicznie i polecam się w nią zaopatrzyć. Nawet jeżeli nie będziesz odczuwać żadnej bolesności związanej z karmieniem i twoje brodawki nie ucierpią, warto ją mieć. Nie zmarnuje się – świetnie nadaje się do pielęgnacji spierzchniętych warg ;).

Tutaj można pobrać listę z wyprawką, wydrukować i zabrać ze sobą na zakupy.

 

Daj znać w komentarzu, jak ją oceniasz, co według Ciebie warto byłoby do niej dodać albo co z niej usunąć :). Udanych zakupów!


PS Prosimy, aby nie modyfikować powyższej listy i nie wykorzystywać jej do innych celów niż prywatnych :).

10 thoughts on “Wyprawka dla noworodka – co przydatne, co zbędne + lista do pobrania

  1. Super! Mega przydatny wpis! jestem w 21 wszym tygodniu ciąży więc na pewno skorzystam z listy! Dziękuje 🙂

  2. Ja kupiłam bardzo mało ubranek – w moim otoczeniu ciąża okazała się zaraźliwa 😉 i ciuszki przechodzą na kolejne dzieci.
    Miałam chyba 5 różnych smoczków, a okazało się, że córa bezsmoczkowa. Z laktatora korzystałam jakieś 2-3 razy.
    Szumisia też dostaliśmy, ale u nas się nie sprawdził. Także wszystko zależy od bobasa, co mu akurat podpasuje 🙂
    Jestem na etapie żłobkowego i wiecznie ząbkującego dziecka – więc teraz w cenie jest u nas aspirator do nosa podłączany do odkurzacza 😉

  3. Dodam dwie ciekawostki-zalecenia z zagranicy (UK):
    1. Dziecku nie trzeba suplementować wit. D o ile zażywa ją mama karmiąca piersią – wystarczająca dawka witaminy przechodzi w mleku.
    2. Kikuta pępowiny nie trzeba dezynfekować ani niczym smarować. Wystarczy dbać by był czysty i jeśli się go zmoczy np. przy kąpieli – osuszyć.

    A jeśli chodzi o termometr to gorąco polecam bezdotykowy elektroniczny z funkcją „ludzie” i „rzeczy” – można super wygodnie mierzyć i temperaturę wody do kąpieli, i maluszka jeśli podejrzewamy chorobę (te bardziej tradycyjne termometry „pod pachę” czy „do pupki” są niepraktyczne bo na pomiar trzeba czekać kilka minut a w tym czasie dziecko się wierci albo co gorsza płacze).

  4. Mam jeszcze trochę czasu, ale już pobrałam listę i z uśmiechem ruszę z nią na zakupy 🙂
    Dziękuję za pomoc!

    1. Ja się długo wahałam, jeżeli chodzi o materac i w końcu zdecydowaliśmy się na lateksowy. Początkowo wydawał mi się zbyt miękki, ale Olek śpi na nim w łóżeczku i wszystko jest ok. Trudno mi jednak jednoznacznie stwierdzić, jaki jest najlepszy i najbardziej godny polecenia. Owocnych poszukiwań 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *