Z czym kojarzy ci się urlop macierzyński? Praca 24 godziny na dobę, pranie, sprzątanie, gotowanie, przewijanie dziecka, karmienie, obowiązkowe spacery, brak snu i chwili dla siebie, wyłączenie z pracy, potworne zmęczenie. O urlopie macierzyńskim rzadko mówi się coś dobrego. Na ogół przedstawia się go jako ostrą harówę. I nie ma co ukrywać, tak rzeczywiście jest i na ogół wszystko, co wspomniane powyżej, jest prawdą. Ale niekoniecznie aż tak brutalną.

ROCZNA PRZERWA

Czy rok to długo? Zależy jak na to spojrzeć. Dla niektórych roczna przerwa zawodowa jest nie do pomyślenia, u innych nie zrobi ona jakiejś specjalnej różnicy. Jedni będą wyczekiwać, aż ten rok minie (albo skrócą urlop), inni będą chcieli dłużej potowarzyszyć dziecku. Jedni będą „w międzyczasie” robić jakieś zlecenia (czyli na ogół po nocach i kosztem odpoczynku), inni wolą dać sobie z tym spokój, jeszcze inni nie będą mieli wyjścia. To wszystko zależy od nas samych i naszej indywidualnej sytuacji. Ten czas jest jednak wyjątkowy, inny niż dotychczas, obfitujący w nowości i bardzo intensywny. Każdy choć trochę inteligentny człowiek wie, że urlop macierzyński nie ma zbyt wiele wspólnego z „siedzeniem w domu”. Niektórzy żartują, że ten, kto wymyślił tę nazwę, musiał być facetem. Jedno jest pewne – nie wyśpisz się, nie odpoczniesz, będziesz miała czas wypełniony różnymi zajęciami, ale można w tym wszystkim dostrzec też wiele pozytywów. Dużo zależy od naszego podejścia i od tego, co i w jakich dawkach funduje nam nasze dziecię ;).

W tej zwykłej, normalnej, przeciętnej codzienności można dostrzec też dobre chwile i jest ich nawet sporo. Tak już mam, że lubię je wynajdywać. Podkreślam jednak, że poniższa lista jest bardzo subiektywna i pisana z perspektywy kobiety mającej jedno dziecko, bo to może mieć znaczenie ;).

Co jest fajnego w urlopie macierzyńskim?

Uczysz się doceniać KAŻDĄ wolną chwilę

Choćby to miało być nawet 10 minut, w trakcie których nie wiesz, co zrobić najpierw: kawę, rzucić się na odpisywanie na wiadomości, pogadać z kimś, otworzyć książkę czy może umyć włosy. No dobra, kawa to priorytet, przynajmniej u mnie. Jeśli wypijesz ją jeszcze ciepłą, to już w ogóle +10 punktów do tego, by uznać dzień za udany. Dobrze jednak, by faktycznie nawet przez te 10 minut zrobić coś tylko dla siebie. I nie myśl w tym czasie o tym, że dziecko w każdej chwili może się przebudzić i ta piękna chwila pryśnie. Po co się stresować ;).

Nie musisz się nigdzie śpieszyć

Chyba że jesteś gdzieś umówiona, to wiadomo. Na ogół jednak możesz sobie różne wyjścia z domu podpasować pod siebie i dziecko i elastycznie tym manewrować tak, aby było wam najlepiej. Slow life pełną parą ;).

Jesteś obok w ważnych momentach

Będziesz przy tym małym człowieku w momentach, które są dla niego gigantycznym krokiem w rozwoju. Towarzyszysz mu na co dzień w odkrywaniu świata i przy okazji sama przypominasz sobie, jak proste i zwyczajne sprawy potrafią człowieka uszczęśliwić. Brzmi to może trochę ckliwie, ale tak naprawdę jest. Dobrze pamiętam, jak zastygłam w trakcie śniadania, bo bawiący się na macie syn wykonał właśnie spektakularny obrót z pleców na brzuch ;). Albo jak pierwszy raz się głośno zaśmiał. Urlop macierzyński to czas, w którym jesteście razem tak blisko, że już się bardziej nie da. I jeszcze ta miłość. Mnóstwo jej na co dzień ;).

Wypracujesz dobry nawyk

Wszyscy biegają na siłownię, a nikt nie docenia wartości zwykłego spaceru. Spacer to na ogół obowiązkowy punkt w ciągu dnia z dzieckiem. Możesz go traktować jak obowiązek, a możesz go uznać za okazję do ruchu, odwiedzenia nowych miejsc albo zajrzenia tam, gdzie cię dawno nie było. Godzina, dwie i więcej na świeżym powietrzu wpływa pozytywnie nie tylko na tego małego człowieka w wózku, lecz również na ciebie. Nawet krótka przechadzka dotlenia organizm, poprawia wydolność, reguluje przemianę materii, dodaje energii, redukuje stres, poprawia nastrój. Mnie dziecko mobilizuje do wyjścia nawet wtedy, gdy trochę pada, jest pochmurnie albo śnieży – normalnie w życiu nie chciałoby mi się ruszyć z domu w takich warunkach.

Kto chce, może też z wózkiem biegać i to też jest super opcja :).

Poznajesz nowe miejsca

W trakcie spaceru możesz zajrzeć tam, gdzie cię jeszcze dotąd nie poniosło. Możesz na wylot poznać swoją okolicę albo podjechać z wózkiem gdzieś w zupełnie nowy rejon. Możesz też poznać nowe kawiarnie albo jeszcze lepiej zgłębić menu tych, w których już bywałaś. Ja realizuję właśnie trasę spacerową i osobisty ranking pt. „najlepsza kawa mrożona w mieście”.

Poznajesz nowych ludzi

Nawet jeśli masz wokół wspaniałych przyjaciół i cudownych ludzi, warto by w tym gronie znalazła się też inna młoda mama, jeśli jej nie ma. Naprawdę nikt nie będzie cię rozumiał tak dobrze, jak ona. Dla mnie usłyszane hasła typu: „Mam tak samo”, „U nas podobnie” to balsam dla duszy. W wielu miejscowościach są też organizowane spotkania dla mam, spotkania chustowe itp. Warto wyjść do ludzi.

Możesz wyjechać, kiedy chcesz

Nie musisz czekać na urlop, aby się gdzieś wyrwać ;). Możesz jechać gdzie chcesz w zależności od twoich pomysłów i możliwości, tyle że na ogół z dzieckiem. To mogą być wakacje nad morzem, za granicą albo tydzień spędzony u dziadków. Każdy wyjazd urozmaica codzienność, choćby to miało być kilka dni u kogoś z rodziny. Każdy wypad to też nowe doświadczenia dla malucha. Takie przełamanie codziennej rutyny dodaje też trochę energii.

Masz czas przemyśleć różne sprawy

Na ogół podczas spaceru, ale mogą się też nadarzyć inne okazje. Wiem, że po nieprzespanej nocy i po całym dniu z dzieckiem mózg przestaje czasami funkcjonować i nieobce są mi chwile otępienia, jednak w trakcie tego rocznego urlopu można też przepracować kilka tematów. Można je rozłożyć na części pierwsze, przemyśleć różne warianty, poszukać najkorzystniejszych rozwiązań. Dla mnie to duża zaleta.

Rozwijasz się

Psycholog Agnieszka Stein napisała w swojej książce „Dziecko z bliska”, że rodzicielstwo to najlepszy sposób na osobisty rozwój. Trafiłam na to zdanie w okresie, gdy biegałam z jednego warsztatu na drugi, brałam udział w licznych szkoleniach i czytałam sporo poradników dot. tegoż rozwoju. Teraz to, co przeczytałam, sprawdzam w praktyce ;). A im dalej w las, tym więcej będzie ku temu okazji.

Najlepsze jest to, że w czasie tego urlopu naprawdę skupiasz się na tym, co ważne. Nie ma czasu i siły trwonić go na pierdoły. Urlop macierzyński to też sporo zmian i nowości, co daje sporo okazji, by przyjrzeć się samej sobie. Uczysz się też nowych rzeczy. Wiele mam odkrywa też w czasie macierzyńskiego nowe pasje albo rozwija te, które już miały wcześniej. To nie muszą być jakieś spektakularne rzeczy. Ja przykładowo rozwinęłam się kulinarnie i zaczęłam czerpać przyjemność z pieczenia, o co w życiu bym siebie nie podejrzewała.

Te pierwsze miesiące z dzieckiem to też dużo zmian, wyzwań i nowych doświadczeń dla związku, co daje mu spore pole do rozwoju.

Nie musisz

Skoro już wspomniałam coś o gotowaniu… ;). Z chwilą rozpoczęcia urlopu macierzyńskiego nie otrzymujesz odznaki „Perfekcyjna pani domu”, którą masz dumnie nosić na piersi. Wraz z opieką nad dzieckiem nie otrzymujesz w pakiecie obowiązków, takich jak codzienny dwudaniowy obiad i utrzymywanie domu w lśniącej czystości. Możesz się tym zająć, ale nie musisz. Możesz zrobić ten obiad jeśli chcesz, masz na to czas i ochotę, ale jak go nie zrobisz to świat się nie zawali. Nie runie też, kiedy nie poodkurzasz, nie umyjesz wanny i nie zetrzesz kurzu. I bez tego masz co robić.

SINUSOIDA

Dla mnie najgorszą rzeczą na macierzyńskim jest zmęczenie. Zwłaszcza to, które objawia się po kilku nieprzespanych nocach bez żadnej przerwy na ekspresową regenerację (czytaj: min. dwie–trzy godziny nieprzerwanego snu). Zmęczenie sprawia, że najdrobniejsza rzecz urasta do rangi niewyobrażalnego dramatu. Wyostrza mi też sarkazm i krytyczne spojrzenie na rzeczywistość. Na fali zmęczenia, jaką ostatnio funduje mi dziecię, mogłabym przeczytać powyższe punkty jeszcze raz i do każdego z nich dodać pełen jadu komentarz, obnażający PRAWDZIWE oblicze urlopu macierzyńskiego. Ale wiem, że za chwilę trafi się jakaś noc, kiedy trochę odpocznę i znowu spojrzę na to wszystko inaczej. Docenię i będę wdzięczna.

Bo tym, co nieodłączne na urlopie macierzyńskim, jest wieczna sinusoida.

Przynajmniej nie jest nudno ;).

A jak Tobie mija ten czas?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *