kosmetyki do skóry atopowej

Usłyszałam o nich kilka lat temu. Sprawdziłam i teraz się z nimi nie rozstaję. Preparaty do skóry atopowej to trudny temat, tak jak samo schorzenie. Kto zmaga się z AZS, wie, jak wiele trzeba się nagimnastykować, żeby skóra mogła funkcjonować prawidłowo. Jakie preparaty wybrałam?

Atopowe zapalenie skóry – co to jest?

AZS to nic innego jak dysfunkcja skóry, zwana też wypryskiem atopowym, egzemą, wypryskiem alergicznym lub alergicznym zapaleniem skóry, przewlekłą dermatozą (zapalną), której towarzyszy swędzenie oraz liszajowacenie skóry. Najczęściej pojawia się w pierwszych miesiącach życia, ale zdarza się także w wieku dorosłym. Jej przyczyna ma podłoże genetyczne i jest uwarunkowana nieprawidłową reakcją immunologiczną organizmu. To tak naukowo. A potocznie mówiąc, to taka męcząca i uprzykrzająca życie przypadłość, bez której egzystencja byłaby znacznie prostsza, a skóra dużo ładniejsza ;). Po prostu.

Chcecie poznać moją historię z tą chorobą?

Jak atopowe zapalenie skóry objawia się w moim przypadku?

Moim problemem są dłonie, choć na samym początku (czyli w okolicach 11-12 roku życia, dokładnie nie pamiętam) zmiany chorobowe obejmowały tylko jeden palec. Z każdym nawrotem choroby, obszar powiększał się, aż objął obydwie dłonie. No dobrze, ale pewnie zastanawiacie się, co to oznacza w praktyce?

Pierwsza sprawa: nie mogę używać „zwykłych” kosmetyków do mycia. W supermarkecie nie jestem w stanie wybrać żelu pod prysznic, który nie zawierałby drażniącego detergentu. Tzn. mogę. Ale zwykle kończy się to nawrotem lub nasileniem stanu zapalnego na dłoniach (moja skóra reaguje praktycznie natychmiastowo charakterystyczną dla AZS wysypką, swędzeniem, a potem silnym przesuszeniem oraz pękaniem). Na samą myśl o kontakcie moich dłoni z płynem do mycia naczyń czy proszkiem do prania, włos mi się na głowie jeży. Dlatego wszystkie czynności, jak zmywanie, pranie, mycie podłóg etc., wykonuję w rękawiczkach (chciałam napisać zlecam komuś innemu, ale to byłby taki mało śmieszny żarcik :D).

I chociaż unikam kontaktu moich dłoni z jakimikolwiek detergentami, to czynnikiem, który wpływa na stan mojej skóry i w ogóle skóry osób cierpiących na AZS, jest np. stres albo nieodpowiednia dieta (u mnie wysyp jest np. po pomidorach, moja dermatolog wspominała także o kakao, czekoladzie, cytrusach czy bananach – tu reaguję różnie).

Atopowe zapalenie skóry – zapobieganie

Oprócz unikania stresu i ostrej lub mocno przetworzonej żywności, duże znaczenie mają również:

  • temperatura powietrza w domu (im cieplej i bardziej sucho, tym nasza skóra bardziej swędzi),
  • temperatura wody, którą się myjemy (ciepła woda mocniej wysusza),
  • zwierzęta w domu (niestety sierść jest mocno alergizująca),
  • wyposażenie domu (dywany, firanki, tapczany, wielkie pluszaki i inne, gromadzące kurz i roztocza przedmioty)
  • ubrania (rzecz jasna bawełniane, lniane lub inne, które przepuszczają powietrze i sposób ich prania: najlepiej w jakichś delikatnych proszkach, płatkach mydlanych i mocno wypłukane),
  • kosmetyki/preparaty, których używamy.

Preparaty do skóry atopowej EMOTOPIC

Na rynku jest naprawdę duży wybór kosmetyków do skóry atopowej. Jedne droższe, inne trochę tańsze. W ładniejszym lub mniej urodziwym opakowaniu. Ale w przypadku preparatów do skóry atopowej, to mało znaczące elementy. Dla atopowca liczy się skuteczność. Emolienty, bo właściwie tak powinnam o nim mówić, mają nawilżać, natłuszczać, eliminować świąd, odbudowywać zniszczoną skórę, zmniejszać stan zapalny oraz nie podrażniać!

Ja dosyć długo szukałam swoich ulubieńców. Wypróbowałam typowe emolienty, dostępne w aptekach. I po kilku próbach wracam do EMOTOPIC, serii Pharmacerisa.

Dlaczego?

Emotopic poznałam, gdy wchodził kilka lat temu na rynek. Spodobał mi się skład kremu, którego wtedy używałam – olej konopny, olej canola, olej awokado. Jedynym jego mankamentem był olej mineralny (naturalne oleje są znacznie fajniejsze i zdrowsze). Jako osoba mocno zeschizowana na punkcie składu kosmetyków, miałam wtedy prawdziwą rozterkę – smarować czy nie smarować. Posmarowałam. I wykorzystałam całą tubkę. Moje dłonie były zadowolone. Ale wewnętrzny Sherlock kazał szukać dalej. Szukałam, szukałam…

I wróciłam. Z mniej ortodoksyjnym podejściem do tego nieszczęsnego oleju parafinowego, ale za to z zadowoleniem nieswędzącej już skóry.

TOP 3 – preparaty do skóry atopowej w mojej codziennej pielęgnacji

Moimi faworytami w codziennej pielęgnacji stały się trzy produkty z tej serii:

  • krem emolientowy kojąco-zmiękczający do ciała  – nie liczę, która jego tubka poszła w ruch w naszym domu – gdy zbliża się koniec kremu, walczymy o niego dłoń w dłoń razem z moim mężem, który również ma problemy ze spękaną skórą na rękach. Używam go na co dzień i traktuję jak zwykły krem do rąk. Nie jest tłusty, fajnie się wchłania i zmiękcza naskórek.
  • kremowy żel myjący pod prysznic – zużyłam już kilka butelek. Nie pachnie, nie pieni się, ma kremową konsystencję i jest bardzo delikatny. To mój wspólny żel razem z Kubą. I choć na szczęście syn nie ma problemów ze skórą, to przecież ja go myję! 😉 Dlatego nie chcę siebie i jego narażać na podrażnienia jakimś drogeryjnym płynem o wątpliwym składzie (niestety skład kosmetyków dla dzieci to w wielu przypadkach tragedia w trzech aktach – 1. zło 2. zło 3. zło, ale o tym innym razem).
  • emolientowy krem barierowy – jest zdecydowanie bardziej skoncentrowany i tłusty niż ten pierwszy. Używam go przy stanach zapalnych oraz profilaktycznie na noc (w nocy skóra swędzi najbardziej!).

Niedawno przetestowałam też szampon w piance z tej serii i… co tu dużo mówić, jest super. Tak miękkich włosów nie miałam od dawna. A do tego były lśniące i wyglądały po prostu zdrowo.

W ofercie EMOTOPIC znajdziecie też kostkę emolientową do mycia, krem z filtrem czy emulsję do kąpieli. Wszystko pod tym linkiem. 

Przy okazji testów, cyknęłam kilka zdjęć:

Uwaga: ten wpis nie jest poradą medyczną. Jeśli cierpisz na AZS lub domyślasz się, że to może być ta choroba, idź do dermatologa. Ja byłam! Stosowałam antybiotyki, specjalnie robione maści i leki antyhistaminowe. Preparaty, o których piszę, są zwykle uzupełnieniem leczenia, a nie jego podstawą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *