Plan porodu

Zwykle na hasło „plan porodu” niektórzy uśmiechają się pod nosem. Faktycznie, nazwa tego dokumentu nie jest może zbyt trafiona, jednak mimo wszystko uważam, że to jedna z istotniejszych rzeczy, którą warto przygotować w czasie ciąży. Nawet jeśli nikt w szpitalu nie rzuci na to okiem. Dlaczego?

Co to jest plan porodu?

Plan porodu to po prostu dokument przygotowany w trakcie ciąży przez kobietę i – najlepiej – omówiony z położną bądź lekarzem, a następnie zabrany ze sobą do szpitala. Zgodnie ze standardem opieki okołoporodowej obejmuje on wszystkie elementy postępowania medycznego podczas porodu i miejsce porodu. Może być on modyfikowany odpowiednio do sytuacji zdrowotnej ciężarnej i powinien być dołączony do dokumentacji medycznej. W trakcie porodu personel medyczny powinien się z nim zapoznać i omówić go z rodzącą.

Co na to personel szpitala?

Jak wynika z zeszłorocznego raportu Fundacji Rodzić po Ludzku na temat medykalizacji porodu w Polsce, personel szpitalny podchodzi coraz bardziej pozytywnie do planu porodu. Monitoring 367 oddziałów położniczych wykazał, że 54% placówek przy przyjęciu do szpitala wymaga od kobiety pokazania planu porodu. Jego wypełnienie nie jest obowiązkowe, jednak pacjentki z planem są oceniane jako bardziej świadome.

Jak można przeczytać we wspomnianym raporcie, posiadanie planu porodu znacząco poprawia jakość opieki okołoporodowej. Jak podaje Fundacja: W małopolskich szpitalach „częściej na temat preferencji rozmawia się z rodzącymi, które mają plan porodu (61,12%) niż z tymi, które go nie mają (45,8%). Badanie pokazało znaczącą dysproporcję pomiędzy przestrzeganiem praw kobiet, które miały ze sobą plan porodu a tymi, które go wcześniej nie przygotowały”. Wyniki małopolskiego audytu pokazują, że kobiety posiadające plan porodu są częściej informowane, częściej respektuje się ich podmiotowość i prawo do decydowania, mają mniej zmedykalizowane porody i są traktowane z większym szacunkiem niż kobiety bez planu porodu.

Dlaczego jest ważny?

Plan porodu ma usprawnić komunikację między rodzącą a personelem medycznym. Ma pomóc w przekazaniu położnym i lekarzom informacji o naszych potrzebach związanych z przebiegiem porodu i opieką nad dzieckiem. Nie jest to lista pobożnych życzeń i wygórowanych wymagań, ale określenie tego, co dla mnie ważne, co ma dla mnie znaczenie, na czym mi zależy. To z kolei sprawia, że nie wystarczy tuż przed przyjazdem na porodówkę, czy na chwilę przed wejściem do gabinetu lekarza (niektórzy proszą o przyniesienie planu na standardową wizytę w czasie ciąży) wydrukować plan z internetu, pozakreślać wybrane odpowiedzi i na tym skończyć. To znaczy można tak zrobić, ale to mija się z celem ;). Warto wypełnianie planu porodu potraktować trochę jak proces. Tym bardziej, jeżeli są w nim zawarte jakieś pytania czy hasła, które niewiele nam mówią. Jeżeli przykładowo jest w nim pytanie o kontakt skóra do skóry, czy o to w jakiej pozycji chcemy rodzić, warto się zastanowić, po co w ogóle ktoś o to pyta i jakie to ma znaczenie, czy dadzą mi dziecko bezpośrednio po porodzie na 5 minut czy na 2 godziny albo o co chodzi z tymi pozycjami wertykalnymi i na ile są istotne. To z kolei oznacza, że trzeba byłoby poszukać informacji, dowiedzieć się czegoś, poczytać, z kimś to przegadać. Dobrze jest dać sobie czas na wypełnienie planu porodu, nie śpieszyć się z nim i omówić go ze swoją położną, która od razu rozwieje wątpliwości. W dodatku plany do pobrania w internecie są na ogół stworzone na podstawie standardu opieki okołoporodowej. Rzetelne wypełnienie dokumentu sprawi, że od razu zapoznamy się ze swoimi prawami. Nawet jeżeli plan zostanie w szpitalu potraktowany po macoszemu, będziemy już dzięki niemu uzbrojeni w wiedzę i bardziej świadomi.

Plan jako narzędzie

Plan porodu można też potraktować jako narzędzie do egzekwowania swoich praw. Zawsze można się na niego powołać. Nawet jeśli my same nie jesteśmy w stanie tego zrobić, dobrze by zrobiła to osoba nam towarzysząca. Warto przed porodem usiąść z tą osobą i krok po kroku omówić z nią cały plan, przekazać, co jest szczególnie dla nas ważne i poinstruować, jak ma to wyartykułować, gdy zajdzie taka potrzeba, a my same nie będziemy w stanie. To solidne zadanie dla osoby towarzyszącej ;). Z mojego doświadczenia wynika też, że plan to dobre narzędzie, którym może posłużyć się sama położna. W trakcie mojego porodu na sali zjawiła się lekarka, która uznała, że najlepiej byłoby mnie położyć na plecach, naciąć krocze i byłoby po wszystkim. Położna stanęła niejako w mojej obronie i przekazała jej, że nie może tego zrobić, bo już wcześniej nie wyraziłam na to zgody. I tyle, koniec tematu. Co prawda ja akurat na porodówkę trafiłam na sam finał i nie było czasu i warunków, by wczytywać się w plan porodu, ale położna poprosiła mnie o wypełnienie zgody lub odmowy w dwóch kwestiach: nacięcia krocza i podania oksytocyny. Nad pozostałymi sprawami czuwał mąż, który dobrze znał mój plan porodu. Poza tym tuż po przyjęciu do szpitala zapytano mnie o ten dokumentu i go skserowano.

Plan porodu to też narzędzie wzmacniające asertywność w czasie porodu. To właśnie w nim określasz jasno czego chcesz, a czego nie chcesz i komunikujesz to, co dla Ciebie ważne. To oznacza też, że trzeba sobie zadać tych kilka prostych, ważnych pytań. Jeśli nie wiemy, czego chcemy, to właściwie jest nam obojętne, jak się sprawy potoczą. A nie sądzę, aby w kwestii narodzin naszego dziecka było nam wszystko jedno. Bezrefleksyjne oddawanie się w ręce personelu medycznego, bo „Co ja tam wiem”, „ To oni wiedzą, co dla mnie najlepsze”, to chyba nie do końca dobre rozwiązanie.

Ponadto plan porodu nie jest gotowym scenariuszem i twardo ustalonymi punktami, których trzeba się kurczowo trzymać i nie da się ich zmienić. Jest elastyczny. Może się okazać, że w trakcie porodu będziemy chciały czegoś zupełnie innego, niż określiłyśmy to w planie, albo sama sytuacja będzie wymagała jego solidnej modyfikacji. Wszystko okaże się w trakcie.

Plan do pobrania

Plan porodu nie jest obowiązkowy i nikt nie wymaga od nas tego, aby go mieć przy sobie podczas przyjazdu do szpitala. Uważam, że bez względu na to, czy kobieta go ma czy nie, wszystkie powinnyśmy być traktowane jednakowo, z szacunkiem, a nasze prawa powinny być respektowane. Rzeczywistość pokazuje jednak, że nierzadko trzeba o to zadbać samemu. Skoro więc istnieje taka możliwość, to może warto wziąć ją pod uwagę? Tu można skorzystać z kreatora planu porodu Fundacji Rodzić po Ludzku. Polecam też plan do pobrania ze strony www.poprostupolozna.pl.

A jak było u Was? Miałyście plan porodu, czy uznałyście to za zbędne albo o nim zapomniałyście? Jak został potraktowany w szpitalu? Jak rzeczywistość miała się do tego, co na piśmie? Dajcie znać w komentarzu :).

3 thoughts on “Plan porodu – dlaczego ma sens, choć wiele osób twierdzi, że go nie ma?

  1. Ja jestem przed porodem i na pewno taki dokument przygotuję. Mam nadzieję, że będzie potraktowany poważnie w szpitalu, w którym będę rodzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *