Mój mąż co tydzień gra z chłopakami w kosza. Wszyscy wiedzą, że niedawno został tatą. Próbuję sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś pyta w szatni: „I jak tam, już masz wychodne?”, ale jakoś nie wydaje mi się to realne. Ojców się o to nie pyta.

Po dwóch miesiącach od porodu uznałam, że pora wrócić na pilates. Wchodzę do szatni, a tam życzliwe pytanie: „Mały ma dwa miesiące i mama ma już wychodne?”. Nie było w tym żadnej złośliwości i bardzo lubię osobę, która o to zapytała. Samo słowo „wychodne” bardzo mi jednak utkwiło w głowie. I się w niej telepie co chwilę. Spokoju mi nie daje.

Wychodne

Zaglądam do słownika. Hasło „wychodne”:

  1. «prawo spędzenia czasu poza domem udzielane przez pracodawcę pomocy domowej»
  2. pot.«czas wolny od codziennych obowiązków domowych»

Wikipedia jest bardziej dobitna: czas wolny dla domowej służbyw którym może wyjść.

No dobra, może się czepiam. Jakoś tak to wychodne kojarzy mi się jednak właśnie z udzieleniem czyjegoś przyzwolenia na to, by zrobić coś dla siebie. Tak jakby wszyscy domownicy zgodnie musieli wydać opinię i udzielić pozwolenia, przepustki może nawet, by ta matka oderwała się od obowiązków domowych. Bez tego nici z planów. A co jeśli sama sobie takowe wychodne wyznaczy i tylko poinformuje resztę zainteresowanych, kiedy jej nie zastaną pod dachem? Dorosła jest, chyba pozwolenia nie potrzebuje, nie?

Przeglądam sobie, co tam na temat tego wychodnego ciekawego w sieci. I tu szereg porad, jak sobie radzić, gdy matka już opuści samotnie dom. Albo o co zadbać, zanim się na to wychodne uda (tu szereg porad zwłaszcza dla ojców). Bo to katastrofa przecież, świat się w domu wali, gdy mama znika za drzwiami. Ponadto owe wychodne traktowane jest jak wyście od wielkiego dzwonu, raz na jakiś czas, z pompą. Nie ma tu mowy o zwykłej kawie na mieście, spotkaniu z przyjaciółką czy samotnych zakupach. Bo i po co matce takie rozrywki? Samotna matka na mieście od razu budzi podejrzenia. Pytanie „A gdzie dzieci?” nasuwa się samo. Czy ktoś zarejestrował przypadek, by owe pytanie padło kiedyś w kierunku jakiegoś ojca?

Wpisy w internecie idą też w drugą stronę – czas wolny dla matki nie istnieje, wychodne nie wchodzi więc w grę. Nie ma go, bo to abstrakcja, albo matka sama dobrowolnie z niego rezygnuje, by po jakimś czasie obudzić się rano i stwierdzić, że gdzieś zagubiła samą siebie. Po liczbie wpisów i komentrzy na ten temat widzę, że ten scenariusz ma się całkiem dobrze.

Czas dla mnie

Mój staż rodzicielski jest jeszcze bardzo krótki, więc może pewne rzeczy pojawiają się z czasem (osoby z dłuższym stażem niech dadzą w komentarzu znać, jak to wygląda u nich ;)). Na chwilę obecną nie mam jednak wyrzutów sumienia, gdy wychodzę sama z domu. Nie znikam na długo, ale robię to regularnie. Wystarczająco, by przewietrzyć głowę, zrobić coś dla siebie, oderwać się, naładować akumulator. Nie mam wątpliwości, czy mąż sobie sam ze wszystkim poradzi i w ogóle uważam takie myślenie za obraźliwe względem niego. Za normalne uznaję też fakt, że i on regularnie wieczorami znika, bo ma swój czas, swój trening, swoje zajęcia. Pielęgnowanie swojej przestrzeni nie zawsze jest łatwe, ale warto się starać, by nie zaniknęła ;). A taką przestrzeń mam i ja, i on. I jeśli samemu sobie o nią nie zadbamy, nikt inny tego nie zrobi.

Nie tylko od święta

Mamy dziś Dzień Kobiet, a w nim, jak w żadnym innym, nagłówki krzyczą od rana: MATKA TO TEŻ KOBIETA, ZADBAJ O SIEBIE, WYJDŹ Z DOMU. Do fryzjera, kosmetyczki, SPA, na drinka z koleżankami, do kina, na kolację. Cokolwiek, byle zrobić coś dla siebie, koniecznie dziś. I dobrze, chętnie skorzystam. Ale nie będę czekać na kolejną okazję, by to powtórzyć. Każdy inny, zwykły dzień tygodnia jest na to wystarczająco dobry. Przy czym „czas dla siebie” nie musi mieć w sobie nic spektakularnego. Czasem wystarczy ciepła kawa i w spokoju dokończony rozdział w książce. Czasami na mieście, czasami w domu, pod kocem, z kubkiem w dłoni. I głową skoncentrowaną tylko na sobie.

Dla dobra swojego i reszty otoczenia.

No, chyba że wolisz ten scenariusz:

Więc co dla siebie zrobisz? 😉

1 thought on “Matka ma wychodne. Serio? Zrób sobie Dzień Kobiet nie tylko 8 marca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *