Matczyny szowinizm – co to takiego?

Halina ma koleżankę, której mąż to ideał. Nosi, przewija, kąpie, zabiera dziecko na spacer, pamięta o wizytach u lekarza, wraca z pracy i bawi się z synem. Angażuje się na 100%. Z kolei mąż Haliny w ogóle się do tego nie garnie. Początkowo nawet coś tam nieporadnie próbował, ale szybko się zniechęcił.

Halina często się zastanawia, co poszło nie tak. Gdyby jednak miała stworzyć krótki przewodnik na temat opieki nad dzieckiem i relacji z partnerem, brzmiałby on mniej więcej tak:

Bądź wszystkowiedząca

W kwestii opieki nad dzieckiem ty jesteś najmądrzejsza. W końcu nosiłaś to maleństwo dziewięć miesięcy pod sercem, więc istnieje między wami więź i instynktownie wiesz, co dla niego najlepsze. W dodatku przeczytałaś mnóstwo mądrych książek, znasz opinie wszystkich towarzystw naukowych i organizacji związanych ze zdrowiem najmłodszych. To oczywiste więc, że wiesz wszystko najlepiej. Jak prawidłowo nosić, ubierać, co kupować. Nie musisz dzielić się tymi zgromadzonymi informacjami i wszelkimi nowinkami – skuteczniej jest wytknąć partnerowi jego niewiedzę. Jeśli ma wątpliwości i próbuje dyskutować, odwołaj się do ekspertów i uświadom dobitnie, że wiesz lepiej.

Nadzoruj

Partner zmienia dziecku pieluchę? Stój tuż obok i bacznie obserwuj, czy robi to prawidłowo. Ubiera mu bodziaka, który nie ma rozpięcia? Z dużą dozą braku zaufania obserwuj, jak wkłada ubranko przez głowę. Kontroluj, nadzoruj, oceniaj każdy jego ruch wykonany przy dziecku. W razie, gdybyś nie umiała tego robić w ciszy (zalecane), przejdź od razu do kolejnego punktu.

Krytykuj

„Jak ty go ubrałeś!”, „Tak się nie nosi!”, „Źle go trzymasz” –  to nie tylko hasła rzucane przez teściową i różne ciotki. Jeżeli widzisz, jak nieporadnie względem dziecka zachowuje się twój partner, nie wahaj się użyć tych słów. Ostatecznie możesz interweniować i powiedzieć „Daj, lepiej ja to zrobię”. W końcu i tak odkryjesz, że wszystko jest na twojej głowie. Zawsze możesz go też wyśmiać, ośmieszyć, pokazać, jakim jest nieporadnie głupiutkim ojcem. Mile widziane bombardowanie wszelkich pomysłów i propozycji związanych z waszą pociechą.

Bądź niezastąpiona

Nikt, absolutnie nikt nie uśpi dziecka tak szybko i sprawnie jak ty. Nikt nie poradzi też sobie z podaniem dziecku mleka (sztucznego czy odciągniętego) z butelki, abyś tym mogła wyjść z domu. Nikt, a już na pewno nie twój partner, nie wie, jak ukoić płaczące dziecko albo je nakarmić. Jesteś absolutnie niezastąpiona! To nic, że ledwo stoisz na nogach. Bez ciebie przecież wszystko runie.

Żeby nie było – to, że mąż Haliny nie garnie się do opieki nad dzieckiem to niekoniecznie jej zasługa. Faktem jest, że ojcowie wciąż za mało angażują się w opiekę nad dziećmi i wszystkie obowiązki spadają na kobiety. Są na ten temat raporty, dane i analizy. Zdarza się jednak, że są mężczyźni, którzy chcą być aktywnymi ojcami, lecz (choć dla niektórych może się to wydawać mało prawdopodobne) ich kobiety utrudniają im możliwość realizowania się w tej roli. Takie postępowanie, jakie prezentuje nasza Halina, duński terapeuta rodzinny i pedagog Jesper Juul nazywa matczynym szowinizmem. Jego zdaniem u źródła takiego zachowania leży przekonanie kobiety, że to ona jako matka najlepiej wie, czego potrzebuje dziecko. Według Juula jest to bardzo destrukcyjne zjawisko – podkopuje fundament naturalnego procesu nauki miedzy ojcem i dzieckiem. Spychanie taty na margines utrudnia mu budowanie więzi z synem czy córką. W końcu on też się wszystkiego uczy. Oboje to robią – i matka, i ojciec. I dobrze jest sobie w tym wzajemnie nie przeszkadzać, a wspierać się i współdziałać.

A Ty, jakie masz zaufanie do swojego partnera, jako do ojca waszego dziecka?

1 thought on “Matczyny szowinizm – co to takiego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *