dziecko w górach, góry z dzieckiem

Małe dziecko, dwa psy i góry – tak wygląda rzeczywistość Agnieszki i Tomka. Na co dzień prowadzą sklep lisianora.com.pl, który powstał z myślą o miłośnikach psów i gór, a kiedy tylko się da, ruszają zdobywać szczyty. Jeśli ktoś uważa, że dziecko w górach to niezbyt dobry pomysł, koniecznie powinien przeczytać ten wywiad! Agnieszka zdradza w nim, dokąd warto jechać i jak wędrować z małym podróżnikiem.

Rodzice, małe dziecko, dwa psy i góry. To pytanie od razu nasuwa się jako pierwsze: jak Wy to ogarniacie?

Szczerze mówiąc to czasami mam wrażenie, że nie ogarniamy i idziemy na żywioł 🙂 Dziecko chwilami marudzi, każdy pies chce iść w swoją stronę, a jeszcze chciałoby się mieć ładne zdjęcia. Czasami brakuje rąk. Od początku jednak wiedzieliśmy, że jak będziemy mieć psa, potem drugiego, a później dziecko to będziemy z nimi podróżować. Psy lubią poznawanie nowych miejsc – zupełnie tak samo jak ludzie. Chcemy, żeby nasze psy cieszyły się życiem razem z nami. Nie chcieliśmy się też zamykać w domu dlatego, że pojawiło się dziecko.

Pamiętasz Waszą pierwszą wyprawę w góry z dzieckiem? Ile Witek miał wtedy miesięcy?

Pierwszy raz pojechaliśmy do Ustronia, Witek miał wtedy ok. 1,5 miesiąca. Zaraz potem do Świeradowa i jeszcze zanim syn skończył pół roku, byliśmy w Tatrach Wysokich. Szczerze mówiąc wiele osób, szczególnie z grona najbliższych, odradzało nam ten pomysł. Były jednak wakacje, nie chciało się siedzieć w domu i okazało się, że można iść w góry nawet z takim maleństwem. Niektórzy zawsze znajdą wymówkę, nawet jak nie mają dzieci czy psów: to za zimno, to za gorąco, to za daleko, to nie ma pieniędzy. Nasze wyjazdy są z reguły niskobudżetowe. Czekamy, aż Wituś trochę podrośnie i lecimy pod namiot. Może już na następne wakacje.

Jak zabieracie syna w trasę? W specjalnym nosidle do górskich wędrówek, w zwykłym nosidle, a może czasami sprawdza się wózek?

Jak Witek był niemowlakiem, to wybieraliśmy szlaki asfaltowe i tam gramoliliśmy się z gondolą. Tak weszliśmy m.in. na Stóg Izerski i na Hotel Górski pod Gerlachem w Tatrach Wysokich. Jednak z perspektywy czasu widzę, że lepsza była chusta. Miałam wtedy jakiś bunt chustowy i za mało go nosiłam (bo częściej braliśmy gondolę), czego teraz trochę żałuję. Przy gondoli się mega namęczyliśmy z pchaniem jej pod górę, a potem z górki też nie było lepiej, bo nie miała hamulców. Ale i tak bardziej się zmęczył Tomek, bo najwięcej pchał 🙂 Od kiedy możemy się nosić w nosidle, już wcale nie bierzemy wózka. Mamy nosidło Fidella Fusion. Nie miałam okazji wypróbować nosidła typowo górskiego.

Witek skończył dwa lata, więc jak to teraz wygląda? Syn już sam przemierza trasy czy chętnie siedzi w nosidle?

Owszem, siedzi w nosidle, ale już coraz więcej chce chodzić sam (z czego się nawet cieszę, bo moje plecy przez moment odpoczną). Ale za chwilę wyciąga ręce, że już koniec wędrowania i trzeba dalej go nosić. Nawet ucina sobie jeszcze drzemki. Jeśli chce się iść w góry z małym dzieckiem, warto malucha przyzwyczajać do nosidła od samego początku. Mamy znajomych z czteroletnim dzieckiem i mówią, że nie da rady iść w góry, bo już nie będzie chciało siedzieć w nosidle.

Jak to się udaje? Witek nie buntuje się w trakcie wycieczki?

Bywają takie chwile, że jest marudny i wszystko jest na „nie” lub jest śpiący. Robimy wtedy postoje, ale staramy się go zagadać, czymś zainteresować. Nie zdarzyło nam się zawrócić z tego powodu, że się buntował. Może to wynika też z faktu, że jest przyzwyczajony, bo zabieramy go w góry od małego.

W jaki sposób wybieracie trasy? Na co zwracacie uwagę, zanim wyruszycie w drogę?

Dużo szukamy w internecie, bo musimy wybierać takie trasy, żeby można było iść z dzieckiem i psami. W tym jeden z psów waży 45 kg, więc odpadają wszelkie strome schodki, drabinki i duże ekspozycje. Niestety sporym ograniczeniem jest też zakaz wprowadzania czworonogów na szlaki w parkach narodowych (m.in. w Tatrach, Gorcach czy Bieszczadach). Ze względu na dziecko staramy się wybierać trasy, gdzie będzie schronisko, by w razie czego się schować lub coś zjeść. Ważne jest to szczególnie zimą lub jesienią, gdzie po kilku godzinach marszu trzeba ogrzać malucha, nakarmić go, czy przewinąć. W ciepłe, słoneczne dni można to bez problemu ogarnąć na zewnątrz, w zimie jednak robi się kłopot.

Gdzie jechać z takim mały dzieckiem?

Jeśli wybieramy się tylko z dzieckiem, bez psów (bo niestety, jak wspomniałam wcześniej, z psami wstęp do wielu parków narodowych jest zabroniony), to można jechać tak naprawdę w każde góry od Beskidów po Tatry. Wszędzie znajdziemy trasy i na wózek, i bez wózka. My najczęściej jeździmy chyba w Beskid Śląski i do Czech. Tam mamy najbliżej na krótkie, jednodniowe lub weekendowe wycieczki. Z wyższych gór uwielbiamy słoweńskie Alpy Julijskie oraz Tatry Wysokie na Słowacji. Tam psy są mile widziane.

małe dziecko w górach

Jakie konkretne miejsca polecasz?

Mogę polecić np. trasy ze Świeradowa na Stóg Izerski (Góry Izerskie), z Ustronia na Równicę (Beskid Śląski) czy na Wielicki Staw drogą jezdną (Tatry Słowackie). Wszędzie tam możemy wybrać się także z psem. Na pewno z wózkiem i psem na smyczy dostępne są także: Szrenica (Karkonosze) lub schronisko Przysłop pod Baranią Górą. Pamiętam, że szliśmy też z dzieckiem w gondoli od Polany Jakuszyckiej do stacji turystycznej „Orle” (Góry Izerskie). Reszta szlaków to już w nosidle: Stożek, Soszów Wielki i Trzy Kopce Wiślańskie (Wisła, Beskid Śląski), Skalny Stół (Karpacz, Karkonosze), Malinowska Skała i Klimczok (Szczyrk, Beskid Śląski), Biskupia Kopa (Góry Opawskie) czy Zielony Staw Kieżmarski (Tatry) – bardzo polecam, bo piękne widoki i niemęczące podejście. W Pieninach można się wybrać na Wysoki Wierch i do schroniska pod Bereśnikiem. Polecam też Śnieżnik (Sudety), Šerák (Czechy), Samotnię (Karkonosze) i Borówkową Górę niedaleko Lądka-Zdroju – bardzo przyjemna droga. Jeśli chodzi o wyższe góry, to byliśmy w słowackich Tatrach Zachodnich na Przednim Salatynie, w Dolinie Smutnej oraz na Hochstuhl i w Dolinie Vrata w Alpach Julijskich. Wszędzie tam Wicio wędrował w nosidle.

Jak się przygotować do takiej wyprawy, co zabrać?

W góry zabieramy standardowy ekwipunek z uwzględnieniem potrzeb małego dziecka i psów. W upalne dni ważny jest spory zapas wody, bo nie zawsze można skorzystać z górskich strumyków. Zimą na pewno termos z gorącym piciem i ciepłe ubrania do przebrania dla dziecka. Podczas wędrówek zimą przydawał się otulacz na nosidło.

Co jeszcze Twoim zdaniem jest ważne, zanim ruszymy na szlak?

Pozytywne nastawienie 🙂 Choć czasem mi ciężko, bo z natury nie jestem optymistką. Jednak nastawienie bardzo pomaga. I wiem, że choć się umorduję i zmęczę, uśmiech bąbelka wynagrodzi wszystko 😉

małe dziecko w górach

Sprawdź jeszcze:

Małe dziecko w samolocie – co ze sobą zabrać, żeby przetrwać podróż?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *