Solidnie się napracowało. Zmieniało się, powiększało, dźwigało więcej niż zwykle, znosiło różne twoje kaprysy i wydało na świat dziecko. Chyba na żadnym innym etapie życia ciało kobiety nie doświadcza tak wielu zmian, jak w czasie ciąży. Wymagania w stosunku do niego są przy tym wielkie. Obrywa mu się strasznie. Najlepiej byłoby, aby bez żadnego wysiłku pozostało nienaruszone. Ale tak się nie da i trzeba je w tym wszystkim trochę wspomóc.

Od mojego porodu minęło już 10 miesięcy. Patrzę na swój brzuch i nadal widać po nim, że niedawno miał małego lokatora, chociaż i tak uważam, że prezentuje się całkiem nieźle. Wiele jemu i całemu mojemu ciału zawdzięczam. Świetnie sobie moje ciało poradziło przez cały okres ciąży, było silne i zdrowe. Uniknęło też rozstępów, przed którymi tak bardzo nasza kultura karze nam się bronić, bo uznaje je za nieestetyczne i niegodne pokazywania w przestrzeni publicznej. Tymczasem najczęściej są po prostu czymś normalnym i bywa, że nieuniknionym.

Co na rozstępy?

Biznes okołociążowy to potęga. Można wmówić kobietom, że bez kremu X albo oliwki Y ciało na pewno pokryje się rozstępami. Niektóre z nas wydają w czasie ciąży fortunę na drogie specyfiki i po porodzie ogłaszają sukces, inne mają poczucie, że wyrzuciły pieniądze w błoto. Nauka twierdzi, że stosowanie wszelkich preparatów przeciwko rozstępom nie zapobiega ich powstawaniu. Winę można śmiało zrzucić na geny. Istnieje też spore prawdopodobieństwo, że jeśli w okresie nastoletnim na naszym ciele pojawiły się rozstępy, to w czasie ciąży także ich nie unikniemy. Co nie oznacza jednak, że trzeba się poddać i zaprzestać codziennej pielęgnacji. Samo nawilżanie i uelastycznianie skóry też ma znaczenie. Tylko czego używać, gdy wybór jest tak wielki? Ja postawiłam na bardzo proste, bezpieczne i tanie rozwiązanie.

Co wybrałam?

W czasie ciąży mocno ograniczyłam liczbę dotychczas stosowanych kosmetyków. Przyjrzałam się ich składom i wyeliminowałam wszystko, co było za bardzo napakowane chemią (swoją drogą kosmetyki dla kobiet w ciąży też mają w sobie sporo syfu). Zawsze miałam skórę skłonną do podrażnień, wyprysków i niedoskonałości, a w ciąży skóra potrafi być wyjątkowo wrażliwa. Swoją drogą przez lata wiele eksperymentowałam ze swoją skórą, by w końcu tuż przed trzydziestką odkryć (eureka!), że żaden drogi krem i zabieg kosmetyczny nie podziała na nią tak dobrze, jak codzienna, zdrowa, odpowiednia dieta. Ale to może temat na odrębny tekst ;).

Do ciąży przygotowywałam się dosyć długo, więc pielęgnację brzucha zaczęłam jeszcze zanim na teście pojawiły się dwie kreski. W ogóle – wszyscy skupiają się na brzuchu, a warto pamiętać, że ciążowe rozstępy często dotykają także piersi, uda czy pośladki, więc im też warto poświęcić uwagę. Codziennie wieczorem, tuż po kąpieli wsmarowywałam sobie w ciało kosmetyk zakupiony za ok. 20 zł, co w stosunku do ceny specjalistycznych preparatów dla kobiet w ciąży wypada tanio. I tak przez całą ciążę, aż do porodu, bo bywa i tak, że rozstępy robią niespodziankę i pojawiają się w ostatnich tygodniach ciąży. Po porodzie moja systematyczność w pielęgnacji brzucha zmalała, ale nadal korzystam z tego kosmetyku. Tym bardziej, że stosuję go też do twarzy, włosów i właściwie smaruję nim całe ciało. I jest na tyle wydajny, że jedna buteleczka wystarcza mi na długo.

Mowa o olejku ze słodkich migdałów.

Olej migdałowy zabezpiecza skórę warstwą ochronną – zapobiega utracie wody, dzięki czemu skóra zachowuje elastyczność. Zapobiega rozstępom, działa przeciwzmarszczkowo, łagodzi podrażnienia, odżywia włosy (zwłaszcza te suche i zniszczone). Uwielbiam go za jego uniwersalność, naturalność i bezpieczeństwo stosowania. I również za to, że nadaje się do pielęgnacji skóry dziecka. Czasami dodaję kilka kropel olejku do wody, w której kąpiemy Olka. Pięknie nawilża skórę i nie uczula.

Sama pielęgnacja nie wystarczy

Sama pielęgnacja nic nie da, jeśli uznamy, że ciąża to fantastyczny czas, by beztrosko zaprzyjaźnić się z lodówką. Nadmierne i gwałtowne przybieranie na wadze sprzyja powstawaniu rozstępów. Słaba kondycja skóry też ma na to wpływ, a można ją poprawić dzięki dobrej, zdrowej diecie. Aktywność fizyczna przed i w czasie ciąży też pewnie pomoże.

Nie wiem, czy wspomniany olej migdałowy faktycznie zapobiegł rozstępom, czy może po prostu miałam szczęście. Co kobieta, to inna historia i wiele z nich pokazuje, że bez względu na pielęgnację czy skłonności genetyczne ich ciało różnie zareagowało w czasie ciąży. Tak czy inaczej, z rozstępami czy bez, należy mu się sporo ciepła, dobroci i wyrozumiałości z naszej strony. A czasami po prostu zwykłej akceptacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *