Matka spędzająca przerwę w pracy z laktatorem w dłoni i prowadząca spotkanie służbowe z plamami na biuście… Taki obraz pracującej matki karmiącej fundują nam filmy. Być może takie sytuacje się zdarzają, jednak nie zawsze połączenie karmienia i pacy zawodowej musi tak wyglądać. Podobnie jak powrót do pracy niekoniecznie musi oznaczać koniec karmienia. Chociaż ile matek, tyle historii. Opowiem trochę o swojej.

Kwestia karmienia piersią po powrocie do pracy to bardzo indywidualna sprawa. Wiele zależy np. od tego, ile dziecko ma miesięcy, czy ma już rozszerzaną dietę, czy ile godzin będzie trwała Wasza rozłąka. Bez względu na to, stres i wątpliwości, jak sobie z tym poradzić, to normalna sprawa. Tym bardziej, jeśli dziecko często domaga się karmienia – a tak było m.in. u nas. Właśnie mija prawie osiem miesięcy od mojego powrotu do pracy na pełen etat i dalej normalnie karmię piersią. Jak to wygląda w praktyce?

Przygotowania

Wróciłam do pracy, gdy Olek skończył rok, czyli zaraz po urlopie rodzicielskim. Nawet przez myśl mi nie przeszło, aby z tego powodu odstawić go od piersi. Po prostu przyjęłam, że jakoś to ogarniemy. Poza tym samo rozstanie z mamą na kilka godzin to dla dziecka duża zmiana. Gdyby dorzucić do tego jeszcze pożegnanie z piersią, to już w ogóle dla niego życiowa rewolucja (dla matki zresztą też). Chyba jednak lepiej wprowadzać jedną zmianę, nie kilka naraz. Przynajmniej tak radzą eksperci ;).

Od razu wróciłam do pracy na pełen etat, co oznaczało 8–9 godzin rozłąki. To długo. Tym bardziej, że dotychczas Olek zwykle nie zostawał beze mnie dłużej niż 2 godziny. Im bliżej było końca mojego urlopu, tym bardziej oswajaliśmy syna z rozłąką. Jeszcze zanim poszedł do żłobka, mąż zabierał go gdzieś na 2–4 godziny albo to ja wychodziłam z domu na dłużej. Dzięki temu syn stopniowo oswajał się z tym, że mleka (i mamy) może nie być na zawołanie. Nie dostawał w tym czasie mleka modyfikowanego (nigdy nie było takiej potrzeby), ani nie zostawiałam mu odciągniętego pokarmu – jadł normalnie posiłki stałe.

Poczekałam też z pracą do czasu, aż Olek trochę się zaadoptuje w żłobku. Zaraz po urlopie rodzicielskim wzięłam jeszcze dwa tygodnie urlopu wypoczynkowego. Przez ten czas stopniowo wydłużaliśmy pobyt Olka w żłobku. Tak krok po kroku weszliśmy w nowy rytm karmienia – wczesnym rankiem, wieczorem i – wiadomo – w nocy.

Nowy rytm 

Jak pogodzić pracę z karmieniem? Żadna filozofia, przynajmniej u mnie ;). Po prostu początkowo karmiłam Olka przed zawiezieniem go do żłobka, a później zaraz po tym, jak przekroczyłam próg domu. Od jakiegoś czasu nie karmię już rano, bo Olek się o to nie upomina. Zwykle jednak karmię go nad ranem, jeszcze zanim wstanę. No i w nocy. Na początku było to bardzo częste, ale z czasem mam wrażenie, że tych pobudek jest trochę mniej (chociaż bywa różnie i zależy też od różnych sytuacji, które przytrafiają się „po drodze”, jak np. ząbkowanie). Wydaje mi się jednak, że to prawda, że wieczorami i w nocy dzieci nadrabiają tę rozłąkę z mamą. Z tym, że to działa trochę w obie strony (przynajmniej u mnie). Jakoś z większą wyrozumiałością zaczęłam podchodzić do tych nocnych karmień, bo po tylu godzinach rozłąki ja też potrzebuję tej bliskości.

Dzieci są kumate

Moje dziecko to cycoholik, a zasypianie przy piersi to u nas norma. Od początku karmiłam go na żądanie i w chwili, gdy Olek szedł do żłobka, a ja do pracy, było tak samo. Rozumiem dobrze obawy mam, które są w podobnej sytuacji. Kobiety się stresują, że maluch nie poradzi sobie bez mleka, nie zaśnie, nic nie będzie jeść. Tymczasem dzieci naprawdę potrafią szybko załapać, że jak nie ma mamy, to nie ma mleka. Nagle może się też okazać, że potrafią zasnąć bez maminej piersi. Nie wiem, jak panie ze żłobka to robią, ale mają na to swoje sprawdzone metody.

Natura też się szybko połapie

Nigdy nie zabrałam laktatora do pracy, bo nie było takiej potrzeby. Owszem, często zdarzało się, że wracałam do domu z wybuchającym biustem, ale i tak dawał radę. Jeżeli maluch jest jeszcze przed rozszerzaniem diety, a mama wraca do pracy, to pewnie odciąganie pokarmu i gromadzenie zapasów będzie przydatne. Nas to ominęło.

Laktacja nie działa przypadkowo – naprawdę potrafi się dostosować do sytuacji i odpowiednio zareagować na potrzeby mamy i dziecka. Nie ma się też co obawiać, że pokarm zniknie z dnia na dzień. Jeśli karmimy nadal regularnie (nawet pomimo tych kilku godzin przerwy), to go nie zabraknie. Zresztą pokarm jest produkowany w trakcie ssania przez dziecko piersi, więc nie ma się co spinać. Jeżeli jednak te obawy bardzo zaprzątają nam głowę, dobrze jest się skonsultować z położną czy kimś, kto zna się na rzeczy i rozwieje wszystkie wątpliwości.

Polecam: 2 elementy, bez których karmienie piersią może być trudniejsze

Wsparcie ze strony żłobka/opiekuna

W naszym żłobku nikt jakoś specjalnie nie poruszał tematu karmienia piersią. Kiedyś w trakcie luźnej rozmowy przy odbieraniu syna wyszło, że nadal go karmię. Pani stwierdziła, że doskonale sobie zdają sprawę, że wiele dzieci żłobkowych jest jeszcze karmionych piersią i że to krzesło w szatni nie stoi tam przez przypadek ;). Ja akurat ani razu nie karmiłam w żłobku, bo nie było takiej potrzeby. Cieszę się jednak, że nigdy ze strony pracowników placówki nie usłyszałam sugestii o odstawieniu syna od piersi, a wiem, że zdarzają się takie sytuacje. Jeśli zaprząta nam to głowę, warto poruszyć temat przy zapisywaniu dziecka do żłobka.

Sprawdź jeszcze: Jak przygotować dziecko do żłobka? 7 praktycznych wskazówek

Prawo

Zgodnie z prawem mamie karmiącej piersią przysługują przerwy. Jeśli pracuje od 4 do 6 godzin, może skorzystać z jednej półgodzinnej przerwy, a powyżej 6 godzin – z dwóch. Można je też połączyć i np. wyjść godzinę wcześniej z pracy albo przyjść do niej później. W przypadku, gdy mama karmi dwoje lub więcej dzieci, przerwy wynoszą 45 minut. Są one niezależne od wieku dziecka – nie ma określonej żadnej granicy. Więcej szczegółów można znaleźć tutaj.

A jak u Was wyglądało połączenie powrotu do pracy z karmieniem piersią?

To może Cię zainteresować:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *