jak przygotowac dziecko do zlobka

Decyzja o posłaniu dziecka do żłobka nie należy do najłatwiejszych. Wiem o tym ja, Marta i pewnie wiele z was. Aby nieco ułatwić wejście malucha w nową rzeczywistość, możemy jednak podjąć kilka prostych kroków. Jakich? Jak przygotować dziecko do żłobka? Oto 7 praktycznych wskazówek + bonus!

Adaptacja w żłobku z pewnością przebiega zdecydowanie inaczej u dzieci kilkumiesięcznych, roczniaków i dwulatków. Są jednak działania, które mogą pomóc oswoić się zarówno maluchowi, jak i starszakowi w nowym świecie, pod warunkiem, że podejmiemy je z wyprzedzeniem. Ba, niektóre mogą wpłynąć na jego socjalizację, nawet jeśli do żłobka wcale się nie wybiera. To co, gotowi?

Uwaga: poniższe propozycje nie mają pokrycia naukowego. To moje osobiste spostrzeżenia, które zebrałam na podstawie doświadczeń swoich i bliskich znajomych. Część z nich zrealizowałam, części nie, i trochę tego żałuję. Ale może Wy skorzystacie z tych kilku podpowiedzi.

Wychodź z dzieckiem z domu

Banał? Nie sądzę (cytując klasyka)! Wiele mam zamyka się z maluchami w czterech ścianach, unika kontaktu z innymi, żeby nie załapać wirusów, trzyma dziecko pod kloszem, czego efektem może być depresja u mamy, brak interakcji dziecka z innymi maluchami, słaba odporność itd. Jeśli boisz się siedlisk zarazków (typu sale zabaw, małe i zatłoczone przestrzenie), wybieraj parki, place zabaw, na których Twój maluch pozna się z innymi dziećmi, a ty zobaczysz jego reakcję na większą grupę rówieśników. Jeśli jeszcze nie masz znajomej z dzieckiem w podobnym wieku, na pewno ją tam spotkasz. Warto ten kontakt regularnie utrzymywać (wspólne spacery, kawa raz na jakiś czas).

Zakoleguj się z inną mamą

Fajną opcją jest również poszukanie wśród znajomych, znajomych znajomych osób, które mają dzieci w podobnym wieku i np. planują posłać je do tego samego żłobka. Wystarczy kilka wspólnych wyjść, spotkań i obstawiam, że maluchom znającym się trochę lepiej (zawsze to znajoma twarz!), będzie razem po prostu raźniej.

U nas, z punktu widzenia socjalizacji, świetnie zadziałały zajęcia muzyczne dla niemowląt, na których poznaliśmy nowych ziomków, ale i nauczyliśmy się wielu świetnych rzeczy. Była to także forma dyscypliny i podporządkowania się jakiemuś schematowi, co z mojej perspektywy dało dobry grunt pod rzeczywistość żłobkową.

Nawiasem mówiąc, jeśli macie niemowlę i mieszkacie w pobliżu Opola, z całego serca polecam Wam zajęcia gordonowskie z panią Nutką w prywatnej szkole muzycznej Preludium!

Zostawiaj dziecko z kimś innym

Niby też banał, a jednak mamy o nim zapominają. Regularnie zostawiając malucha pod opieką kogoś innego niż mama czy tata, możesz mu pomóc uniknąć stresu i histerii przy rozstaniach żłobkowych. Ciocia, babcia, dziadek, przyjaciółka – myślę, że wystarczy godzina/dwie (lub więcej) w tygodniu, żeby maluch nauczył się, że może opiekować się nim ktoś inny niż mama czy tata. I że przy tym też może czuć się bezpiecznie. Super, jeśli uda im się twoją pociechę uśpić. To również będzie dobry wstęp do żłobkowych drzemek.

Pozwalaj dziecku bawić się samodzielnie

Śmieszne, wiem. Żadne dziecko nie chce przecież bawić się samo! Ale możesz je do tego sprowokować. Pisałam o tym tutaj. W żłobku maluchy, poza konkretnymi zajęciami, bawią się same. Warto je do tego przygotować.

Opowiadaj o żłobku, dzieciach, zabawach

Czytaj książeczki, jeśli trzeba oglądaj bajki, w których dzieci wspólnie się bawią i spędzają czas – myślę, że 6-miesięczny maluch może tego nie zrozumieć, ale już ponad roczny zainteresuje się tematem. PS Np. w teletubisiach są wstawki z prawdziwego życia przedszkolnego, Kuba był nimi bardzo zaciekawiony.

Przechodź koło żłobka i opowiadaj o nim

Aby oswoić się z miejscem – zatrzymaj się przy budynku, placu zabaw, czy wielkim drzewie, które stoi przy wejściu. Dziecko, które wchodzi do zupełnie obcego budynku, na zupełnie obcy plac zabaw z pewnością będzie bardziej zestresowane, niż to, które kojarzy miejsce np. ze spacerów.

Skorzystaj z dnia otwartego

Większość żłobków organizuje dni otwarte, podczas których rodzice wspólnie z dzieckiem mogą obejrzeć sale i pozostałe pomieszczenia w placówce, pobawić się chwilę i zapoznać z „ciociami” oraz ich metodami wychowawczymi (i na tym etapie podjąć ostateczną decyzję). My, wbijając do żłobka w środku roku i do tego dosyć szybko od decyzji, nie mieliśmy takiej opcji, czego bardzo żałuję i czego do tej pory trochę mi brakuje (choć opinię o samym żłobku i jego funkcjonowaniu/filozofii mam bardzo dobrą). Zwłaszcza, że adaptacja odbyła się u nas bez rodzica (niektóre żłobki proponują, żeby w pierwszych dniach, rodzic towarzyszył maluchowi). Myślę, że to zupełnie nowe i obce miejsce spotęgowało dosyć histeryczną reakcję Kuby w pierwszych dniach.

Przygotuj wcześniej wyprawkę

Jeśli podpisaliście już umowę ze żłobkiem, z pewnością dostaliście też listę wyprawkową. Kup/przygotuj potrzebne rzeczy wcześniej, żeby maluch mógł w nich chwilę pochodzić/pobawić się/oswoić się (np. KAPCIE – prawdziwy znak żłobkowicza). Fajnie, jeśli będzie wśród nich jakiś miś czy kocyk, którego uaktywnicie w domu (poprzez zabawę lub towarzyszenie przy zasypianiu), a który będzie pachniał/kojarzył mu się z domem w żłobku, a zatem będzie wzbudzał dobre emocje i poczucie bezpieczeństwa.

To działania, które możesz wykonać dużo wcześniej, nawet kilka miesięcy przed pójściem malucha do żłobka. A co robić w trakcie samej adaptacji? Tutaj również mam dla ciebie kilka wskazówek.

Jak wspierać dziecko w trakcie adaptacji w żłobku

W pierwszych dniach nie zostawiaj dziecka w żłobku na dłużej niż dwie godziny (to i tak dla niego wieczność). Z zasłyszanych opowieści wiem, że w większości placówek to standardowa praktyka adaptacyjna i raczej nikt na siłę nie będzie tych pierwszych pobytów przedłużał.

Nie przedłużaj rozstań z dzieckiem (wiecie, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal), im szybciej i konkretniej się z maluchem pożegnasz, tym lepiej. Nie pozwolisz mu tym samym na rozwinięcie histerii do rozmiarów słonia, pozostanie na poziomie dużego psa (a propos zwierząt, wzięłaś już udział w naszym konkursie?).

Nie stój pod drzwiami/w szatni (że niby coś sprawdzasz w szafce) i nie słuchaj płaczu. Tak robiłam przez pierwsze trzy dni. WIELKI BŁĄD.

Nie płacz przy dziecku. Dziecko wyczuwa twój niepokój i go w mig łapie. Staraj się opanować i zachowaj zimną krew (tu pomaga tylko oddech i liczenie do 5). PŁACZ DOPIERO W SAMOCHODZIE.

Nie kłam. Jeśli powiesz dziecku, że zaraz wrócisz, bo idziesz siusiu albo do sklepu, wyjdziesz na zwykłą oszustkę. MOŻESZ SOBIE TYM NAGRABIĆ! Nie łatwo jest potem odbudować wiarygodność. Powiedz dziecku prawdę. Mama idzie do pracy i przyjdzie po Ciebie za dwie godziny/po zupce/etc.

Nie przeprowadzaj w tym czasie życiowych rewolucji. Nie odstawiaj od piersi, nie zmieniaj nagle stylu usypiania (panie w żłobku na pewno sobie poradzą), nie odsmoczkowuj ani nie odpieluchowuj. Naprawdę będzie na to lepszy czas. Zapewnij dziecku spokój, wsparcie, dużo przytulania i uwagi, aby wiedziało, że może wrócić do bezpiecznej przystani, jaką jesteś ty, jego tata i dom, który tworzycie. Myślę, że to także nie najlepszy czas na przeprowadzki.

Karm piersią. Jeśli do tej pory karmiłaś piersią, kontynuuj. Nawet, gdy żłobkowy „regulamin” sugeruje coś innego (wciąż zdarzają się żłobki, które polecają odstawić dziecko przed startem). Twoje mleko zwiększa odporność dziecka na infekcje, a karmienie samo w sobie pozwala dużo lepiej i łagodniej znieść ten trudny czas. U nas rytuałem było karmienie tuż po żłobku, jakby Kuba chciał odreagować emocje. Pomagało.

Nie przekupuj. Wielu rodziców chce zrekompensować rozłąkę zabawkami albo słodyczami. Obawiam się, że to strzał w kolano. Maluch chwilowo się pocieszy, choć wcale mu to nie pomoże, a później będzie domagał się więcej i więcej. Lepszą opcją będzie po prostu wspólne spędzanie czasu, spacer, zabawa w domu, dzięki którym pokażesz dziecku, że fakt, że zostawiasz je w żłobku nie jest karą (a zabawka czy słodycze nagrodą).

Bądź dobrej myśli. Może się okazać, że twoje obawy są bezpodstawne, a twoje dziecko poradzi sobie całkiem dobrze w nowej rzeczywistości, dlatego nie nastawiaj się z góry na czarny scenariusz.

To moje osobiste wskazówki, ale może macie zupełnie inne doświadczenia?

Dajcie znać!

Agata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *