jak nie stracić przyjaciol przez kolor kupy

Przez wiele lat przyjaźnisz się z jedną, może kilkoma osobami. Spędzacie wspólnie długie weekendy, czasem  jedziecie nawet razem na wakacje, dzwonicie do siebie dosyć często, możecie rozmawiać godzinami. Kiedy jednak któreś z Was zostaje rodzicem, nagle kontakt się rozluźnia, rozmowy się nie kleją, a o wspólnych wyjazdach nie ma mowy. Dlaczego? Jak nie stracić przyjaciół po urodzeniu dziecka? I co do tego ma kolor kupy niemowlaka? Już wyjaśniam!

Wspólne spędzanie czasu

Wróćmy do czasów, gdy nie miałaś/eś jeszcze dziecka. Co robiłeś w wolnym czasie, co Cię cieszyło, bawiło, sprawiało frajdę, z kim się spotykałeś i co razem robiliście? Jeśli już nie pamiętasz, to odśwież wspomnienia i zastanów się, dlaczego tego nie robisz. Haha, żarty. Wiadomo przecież, że przy dziecku nie masz czasu. Ale dziecko. Ale synuś. Ale córcia. Ale jak. Ale ale. Teraz pomyśl, co myśli Twój najlepszy przyjaciel, któremu za każdym razem odmawiasz wspólnego wyjścia na spacer, bieganie, kawę czy zakupy, bo ALE ALE (ale o tej nie, bo będzie spało, o tamtej nie, bo wtedy je obiad, o innej też nie, bo będzie płakało itd.)

– Dobra, to nie. Może jak podrośnie. W takim razie idę się spotkać z Gośką.

I teraz uwaga: nie chodzi o to, żeby rzucić wszystko i iść w długą. Ani też o to, żeby olać potrzeby dziecka i iść z nim na koncert, po którym maluch dostanie palpitacji i będzie przez trzy dni odreagowywał. Albo skakać przed kimś. Po prostu, warto wrzucić trochę na luz. Zwłaszcza, gdy wyjdziemy z tego „ochronnego okresu”, obejmującego pierwsze 3-4 miesiące życia dziecka (dla niektórych wcześniej).

Jeśli odpuścimy przyjaciela, gdy dziecko jest małe, nie ma szans, żeby potem relacja wróciła. Z obserwacji widzę, że nawet jeśli więzi przyjacielskie się rozluźniają, ale cały czas są podtrzymywane, potem można odbudować pewne rzeczy. Jeśli tego zaniechamy, po roku czy dwóch, zupełnie nie ma o czym rozmawiać.

To co w takim razie robić?

Dziecko to też człowiek i możesz wziąć je ze sobą do kawiarni, na spacer, siłownię na powietrzu. Przyjaciel, który nie ma dzieci rozumie, że małe dziecko to małe dziecko i ma jakieś tam swoje rytuały i potrzeby, i z pewnością bez problemu się do Ciebie dopasuje. I choć w normalnych warunkach nigdy nie poszedłby do kawiarni dla dzieci, dla Twojej wygody pewnie to zrobi. I choć wolałby pobiegać, pójdzie z Tobą na siłownię przy osiedlu, żebyś mogła patrzeć na śpiące dziecko w wózku i przy okazji ćwiczyć. Ale pamiętaj, mimo że jesteś uprzywilejowana, nie szastaj czyimś czasem i dobrą wolą. Pytaj, proponuj, ale nie żądaj i do niczego nie zmuszaj.

Tematy rozmów

Dotychczas mogłaś rozmawiać z przyjaciółką o wszystkim – od depilacji nóg, przez relację z koncertu, po problemy sercowe. Gdy pojawiło się dziecko, monopol na pogawędki przejął temat dziecięcych kup, kolek, trafionych i nietrafionych gadżetów. I co najgorsze – przy tego typu opowieściach dochodzi „ciacianie”:

Mój misiuś zrobił brzydką kupeczkę? Mamusia zaraz wytrze mięciutką pupcię i misiuś będzie zadowolony. Oj ti, ti, mój słodziaczku mamusiowy ti.

– A kto jest taki duzi?! O jaki silny chłopcik! Daj buziaczka mamusi!

– Zobacz ciocia, jak bąbelek pięknie je, ciocia chce nakarmić?!

– Ciocia, posłuchaj, jak Krzysiu pięknie mówi: GAGAGAGAGAGAGAGAGA!

Teraz przypomnij sobie, co myślałaś o tego typu rozmowach, gdy nie miałaś dziecka?

Już wiesz, co myśli Twoja przyjaciółka.

Oczywiście, nie chodzi o to, żeby sztucznie prowokować rozmowę, w stylu: A co myślisz na temat najnowszej książki Justyny Kopińskiej? Ja nie miałam okazji przeczytać, ale poprzednia… (i pewnie dopiero przeczytam za rok, ale trochę się powymądrzam) lub słyszałaś o najnowszych doniesieniach dotyczących biednych fok? Co o tym sądzisz?. Albo nie daj Boże rozmawiać tak, jakby dziecko w ogóle nie istniało.

Po prostu: pytaj, co u niej/niego, interesuj się pracą i tym, co robi poza nią. Nie zalewaj jej/jego jednak opowieściami o problemach gastrycznych Twojego dziecka, o szczepieniach i innych niewątpliwie ważnych dla Ciebie, ale nie dla niej/niego kwestiach. Temat Twojego malucha i tak będzie wracał jak bumerang, bo to jest Twoje obecne życie, Twoja rzeczywistość, w której obracasz się przez 24h na dobę. Trudno, żebyś o niej nie wspominała, byłoby to nienaturalne. Pamiętaj tylko, żeby co jakiś czas kontrolować to, o czym i jak mówisz (zwłaszcza, jeśli masz tendencję do mówienia dużo. To bardzo wymagające, ale do wykonania – ja cały czas nad tym pracuję).

Twoje zachowanie na Instagramie i Fejsie

Jeśli lubisz eksponować swoje życie prywatne, ok. To twoja sprawa. Pamiętaj jednak, że najlepszy w życiu (prawdziwym i fejsuniowym) jest umiar! Zarówno Ty, jak i milion innych mam przeżywa moment: pojawienia się pierwszego ząbka, zjedzenia pierwszej marchewki, powiedzenia pierwszy raz słowa,  zrobienia siku na nocnik, czytania książeczek, tańczenia, śpiewania, rysowania etc. Ale czy każde z tych wydarzeń musimy pokazywać naszym znajomym i przyjaciołom w mediach społecznościowych?

W choćby pierwszym roku życia nasze dziecko robi wszystko po raz pierwszy. Gdyby policzyć naprawdę ważne momenty, mogłoby zabraknąć liczby 100. Podzielmy je teraz przez 10. Zostaje 10 zdjęć. To około jedno zdjęcie na miesiąc. Myślę, że ustalenie sobie takiego zdrowego limitu (dla osób bardzo aktywnych w social mediach) pozwoli na zachowanie statusu normalnego rodzica i normalnych relacji z innymi.

Kiedy to się zmieni?

Stosunek do tych wszystkich okołodzieciowych spraw i fascynacji wycisza się nieco, gdy dziecko posiądzie kluczowe umiejętności, takie jak mowa, chodzenie, samodzielne jedzenie. Człowiek, który do tej pory żył tylko dzieckiem, zaczyna dostrzegać, że maluch jest coraz bardziej niezależny, a on coraz mniej mu potrzebny (w czysto praktycznych rzeczach, nie mówimy o emocjach). Wtedy przypomina sobie o… sobie i swoich przyjaciołach, pasjach, potrzebach. I, jeśli dał szansę przyjacielowi towarzyszyć mu w tych pierwszych miesiącach, a nie tylko wraz z dzieckiem odgrywał pierwszorzędną rolę, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta przyjaźń przetrwa, a wręcz się wzmocni.

Aż do momentu kiedy znów zostanie wystawiona na próbę, gdy to on zacznie bawić się na imprezach, zostawiając kilkuletnie dziecko z babcią, a jego przyjaciel… zostanie rodzicem :).

*UWAGA: W tekście mowa o prawdziwych przyjaciołach, a nie obrażalskich i wygodnickich znajomych.

Polecam Wam także fajne teksty Marty:

6 typów ludzi, których unikam, odkąd zostałam mamą

Czego nie mówić świeżo upieczonym rodzicom? 7 tekstów podnoszących ciśnienie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *