Jeszcze zanim zostałam mamą, miałam okazję dosyć często rozmawiać z różnymi ekspertami i rodzicami na tematy związane z opieką okołoporodową i rozwojem niemowląt. Wynikało to z pracy, jaką wtedy miałam. Z tego okresu szczególnie zapadły mi w głowie trzy rady, które uważam za pomocne. Jakie to rady?

1. Karmienie piersią nie powinno boleć

Te słowa jak mantrę powtarzała moja położna. Robiła to tak skutecznie, że gdy tylko w drugiej dobie po porodzie usłyszałam w szpitalu, że ból przy karmieniu jest czymś normalnym i minie po dwóch tygodniach, podeszłam do tego nieufnie. Nie czekałam dwóch tygodni czy więcej, tylko szukałam pomocy. Problemem była nieprawidłowa technika karmienia – co zresztą jest dość częste, gdy przystawienie do piersi sprawia ból. Po prostu nie robiłam tego prawidłowo, przez co syn zbyt płytko chwytał pierś i brodawka była stale podrażniana. Ból niesamowity. Przy karmieniu widziałam gwiazdki w oczach, zwijałam palce u stóp i zaciskałam pięść na pierwszej napotkanej rzeczy. Zresztą pisałam o tym tutaj:

2 elementy, bez których karmienie piersią może być trudniejsze

Możliwe, że gdyby nie te słowa położnej, to w pewnym momencie zniechęciłabym się na tyle, że dałabym już sobie spokój z karmieniem. Położna mówiła wprost: ból podczas karmienia to zawsze sygnał, że trzeba coś zmienić i jak najszybciej skontaktować się z fachowcem.

2. Jeżeli coś cię niepokoi, skonsultuj to

To z kolei słowa pani psycholog, z którą rozmawiałam o rozwoju niemowląt. Jeżeli cokolwiek budzi nasz niepokój, warto to skonsultować ze specjalistą. Martwimy się, że dziecko nie robi „pa, pa”, nie pokazuje palcem, nie mówi? Otoczenie zwykle uspokaja – „wyrośnie z tego”, „nie ma się czym martwić”, „przesadzasz”, „ma jeszcze czas”. Tyle tylko, że czas leci, zwlekamy z konsultacją, a im wcześniej podejmie się jakieś działania, tym lepiej. Z roczniakiem czy dwulatkiem szybciej można coś wypracować niż ze starszym dzieckiem. Osoby, które nas tak uspokajają i nie widzą potrzeby kontaktu ze specjalistą, nie ponoszą konsekwencji, nie wezmą później na swoje barki pracy z dzieckiem, ćwiczeń i wizyt koniecznych do ustalenia diagnozy.

A nawet jeżeli się okaże, że wszystko z naszym dzieckiem jest w porządku i nie ma się czym martwić, to przynajmniej możemy być spokojni, że to sprawdziliśmy. To chyba lepsze niż zamartwianie się i późniejsze pretensje do samego siebie, że trzeba było działać. Zresztą o tym wszystkim mówiła też niedawno logopeda Anna Mulicka w tym wywiadzie:

Moje dziecko nie mówi – co robić? Wywiad z logopedą

3. Przeczucia matki trzeba brać pod uwagę

To słowa jednego z lekarzy, które usłyszała pewna mama, z którą rozmawiałam na temat wcześniaków. Stało się to, gdy jej syn przebywał w szpitalu z podejrzeniem zapalenia płuc. W nocy kobiecie przyśniły się małe pryszcze, które chłopiec miał na ręce, i rano zdecydowała, że opowie o tym lekarzowi, nawet jeśli miałby ją uznać za wariatkę. Ten jednak stwierdził, że przeczucia matki zawsze trzeba brać po uwagę i już nie raz pomogło mu to znaleźć odpowiedni trop w diagnozowaniu pacjenta. W przypadku tej mamy i jej syna faktycznie okazało się to kluczowe. Zlecono odpowiednie badania i znaleziono przyczynę pogorszenia stanu zdrowia.

A może są jakieś słowa, rady, które Tobie zapadły w pamięć? Daj znać!

Sprawdź jeszcze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *